środa, 29 maja 2013

Przyjaciel






    Do tej pory go nie doceniałem. Tyle czasu się znamy, a ja nigdy nie poświeciłem mu tyle uwagi, ile powinienem. Zbyt mało, zbyt słabo, zbyt rzadko. 
    Dziś zrozumiałem, że jest najlepszym przyjacielem. Zawsze mnie rozumie. Lubi w ten sam sposób spędzać czas, jak ja. Bawi go to, co mnie śmieszy. Nie marudzi, gdy ględzę. Kiedy jestem zmęczony, potrafi być cicho. Kiedy tryskam energią, ma najlepsze pomysły. Wybiera te same drogi, co ja. Lubi te same filmy, książki, muzykę. Jest tak samo spontaniczny, szalony, zakręcony. Patrzy na pełnię księżyca tak samo oczarowany, jak ja. Kocha zachody słońca, zapach drewna i kawę o poranku. 
   Dziś zrozumiałem, że się z nim nie nudzę. Dziś zrozumiałem, że jest w porządku i chyba go lubię. Gdy patrzę w  lustro, uśmiecha się do  mnie. 

Dziękuję Ci Panie, że mnie kochasz i że jestem dla Ciebie wyjątkowy.

Izaak - on się uśmiecha

Panie daj mi spokój wewnętrzny do przyjmowania rzeczy, które nie mogę zmienić.
Daj mi siłę, bym zmieniał rzeczy, które zmienić mogę.

Daj mi mądrość, bym potrafił te rzeczy rozróżnić. 
( książka - modlitwa serca)

Choć nasz los jest ciągiem etapów, których sensu nie potrafimy zrozumieć, to prowadzą nas one i pozwalają nauczyć się tego, co jest konieczne do wypełnienia własnego przeznaczenia.
(Coelho - Piąta Góra)

Pozwól mi zrozumieć drogę Twych przykazań Panie.
Abym rozważał Twoje cuda.

(brewiarz)

Przyjdź, Duchu Święty, gdy dzień się zaczyna, bo Tyś jest światłem serca człowieczego, Ojcze ubogich dający pociechę i pokrzepienie.
Jesteś spoczynkiem w znużeniu i pracy, ochłodą w skwarze, słodkim gościem duszy, Darem i Dawcą świętości i prawdy Nauczycielem.
Oziębłość duszy rozpal swoim ogniem, nawróć opornych i ukaż zbłąkanym Bezpieczną drogę.
Sam jesteś dobrem i dobrem napełniasz, gdy Ciebie nie ma, pustka nas ogarnia;Przyjdź więc, płomieniu, i ogrzej miłością wystygłe serca.
(brewiarz)

Siedem boleści Maryi

Ku mojej nędzy, niedolę skróć
Ty wiesz co boleść, co skargi szloch
Przed Tobą Matko korzę się w proch.
Ty bowiem siedmiu doznałaś ran
Kiedy na Krzyżu konał nasz Pan
Całe Twe życie bolesna nić
Kielich goryczy musiałaś pić.
Spójrz na mą boleść co serce rwie
Jak łzy zraszają źrenice me
Ucz mnie cierpliwie tu znosić ból
Prowadź przez próby do niebios pól.
Gdy w mojej duszy wre krwawy bój
Ty moje rany litośnie zgój
Wlej w nie balsamu niebiański dar
Miłości Bożej zapal w niej żar.

     Dziś zwiedziłem kolejną, idyllicznie położoną, miejscowość i odkryłem piękny kościół. Jeden boczny ołtarzyk zwrócił szczególnie moja uwagę. Niestety zdjęcie jest kiepskiej jakości. Obiecałem sobie sprawić aparat ale póki co, pstrykam komórką.


     Może głupio to zabrzmi ale zastanawiałem się, co dokładnie oznacza siedem sztyletów, które przebijają serce Maryi. Przyznam się do niewiedzy, nie miałem pojęcia. Wróciłem do domu i sprawdziłem w internecie. Chwała mediom, no może nie zawsze ale w tym przypadku owszem.
Pomyślałem sobie, że być może pojawią się tutaj inni, którzy tak samo, jak ja, do tej pory nie natknęli się na informacje tłumaczące znaczenie tych sztyletów. I dla nich piszę tego posta. 


Matka Boska Bolesna 
  1.  Boleść pierwsza: Proroctwo Symeona

    (…) o Panie, nie stój z daleka;
    Mocy moja, spiesz mi na ratunek.
    Ocal od miecza moje życie… „
    ( Ps 22,1.20-21)
  2.  Boleść druga - Ucieczka do Egiptu

    „Drży we mnie moje serce
    i ogarnia mnie lęk śmiertelny.
    Przychodzą na mnie strach i drżenie
    i przerażenie mną owłada…
    ( Ps 55,5-6)
  3. Boleść trzecia - Zgubienie Jezusa

    „A we mnie duch mój omdlewa
    serce we mnie zamiera…
    Wyciągam ręce do Ciebie
    moja dusza pragnie Ciebie…
    (Ps 143,4.6)
  4. Boleść czwarta - Spotkanie na Drodze Krzyżowej

    „Wysłuchaj mego wołania,
    Na moje łzy nie bądź nieczuły”
    (Ps 39,13)
  5. Boleść piąta - Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa

    „wyrósł przed nami jak młode drzewo
    i jakby korzeń z wyschniętej ziemi.
    Nie miał On wdzięku ani też blasku,
    aby na Niego popatrzeć,
    ani wyglądu, by się nam podobał.
    Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,
    Mąż boleści, oswojony z cierpieniem,
    jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa,
    wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic"
    (Iz 52,2-3)
  6. Boleść szósta - Zdjęcie z krzyża

    „Pan Bóg otworzył Mi ucho,
    a Ja się nie oparłem
    ani się cofnąłem.
    Podałem grzbiet mój bijącym
    i policzki moje rwącym Mi brodę.
    Nie zasłoniłem mojej twarzy
    przed zniewagami i opluciem.
    Pan Bóg Mnie wspomaga,
    dlatego jestem nieczuły na obelgi,
    dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz
    i wiem, że wstydu nie doznam.
    (Iz 50,5-7)
  7. Boleść siódma - Złożenie do grobu
    „Po udręce i sądzie został usunięty,
    a kto się przejmuje Jego losem?
    Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących;
    za grzechy mego ludu został zbity na śmierć.
    Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi,
    i w śmierci swej był na równi z bogaczem,
    chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy
    i w Jego ustach kłamstwo nie postało”.
    (Iz 53,8-9)
 


wtorek, 28 maja 2013

Rozmowy ze sobą - czym jest dla mnie wiara?

Pan Bóg i wiara nadały porządek mojemu życiu. Wciąż się zastanawiałem i bałem, że moje modlitwy i rozmowy z Panem to forma ucieczki, zapełnienia pustki, ukojenia bólu. Długo nad tym myślałem i zrozumiałem, że jest inaczej. Pan Bóg wskazał mi drogę i odkrył prawdę mojego serca. Powiedział mi, jak żyć ale nic nie narzucił, po prostu pozwolił, bym zrozumiał, jak chcę żyć i okazało się, że właśnie tak, jak On mi podpowiada i prowadzi.
    Wcześniej miałem pewne plany, marzenia, byłem świadom zarówno swoich słabości, jak i siły ale nie potrafiłem zmieniać siebie i tego, co mnie otacza. Czułem w sobie emocje i pragnienia, czułem, że chcę się rozwijać, dojrzewać ale nie wiedziałem, jak to osiągnąć. Godziłem się ze swoją niemocą i bezradnością. Nie umiałem używać ani swojej mocy, ani swoich lęków.

Pan Bóg wziął mnie w swoje dłonie i kształtuje.

    Dziś pomyślałem, że to trochę, jak gotowanie, a Pan Bóg i wiara jest kucharzem. Kiedy chcesz ugotować zupę, musisz znać receptę i ogólne zasady. Musisz wiedzieć, jakie produkty, kiedy wrzucić, co z czym połączyć, bo inaczej owszem coś wyczarujesz ale niekoniecznie coś apetycznego i zjadliwego. 
    Bóg uczy i pokazuje, jak żyć, by powstało coś "zdrowego" i krzepiącego.

Dopomóż szukać Cię wytrwale

Najwyższej chwały godzien jesteś, Panie,
A Twoja mądrość nie ma żadnych granic,
I Ciebie sławić pragnie słaby człowiek,
Pomimo grzechu, który dźwiga w sobie.
Napełniasz ludzi szczęściem i weselem,
Gdy wielbią Ciebie, nieśmiertelny Boże,
Bo ich stworzyłeś, aby szli ku Tobie,
Przewyższasz bowiem wszelkie dobra świata.
Dopomóż przeto szukać Cię wytrwale
I wreszcie znaleźć, wyznać swoje winy,
Bo nasze serce wciąż jest niespokojne,
Aż spocznie w Tobie, Ojcze miłosierny.
Wszechmocny Boże, nigdy nie pojęty,
Jedyny celu wszystkich bytów ziemi,
Niech tajemnica Trójcy Przenajświętszej
Przez całą wieczność będzie pochwalona.
 

Izaak - on się uśmiecha

Panie otwórz wargi moje.
(brewiarz)

Twoje słowo jest pochodnią dla stóp moich.
(brewiarz)

Dopóki się nie dowiem, co Bóg uczyni ze mną.
(Dawid w 1Sm 22,3)

Spraw wokół siebie ciszę, jeśli chcesz usłyszeć śpiew swojej duszy.
(Ojcowie Pustyni)

(boczny ołtarzyk w pewnym kościele)

Grüss Gott !!!

    Stęskniłem się za tym miejscem. Ale takimi prawami rządzi się urlop, że człowiek nie ma na nic czasu. Zabawne. Postaram się nadrobić zaległości i poskładać wiele rzeczy w całość, a dużo się działo, naprawdę. Zdziwisz się. Były rekolekcje w cudnym miejscu, nowe znajomości, trochę przemodlonych i przemedytowanych tematów, nieoczekiwane zdarzenia, a na koniec urlop w zaczarowanym miejscu w którym czas, jakby stał w miejscu. Zostało mi jeszcze 3 dni urlopu ale korzystam z dostępu do internetu, by Ci trochę poopowiadać.
    Zacznę od kilku zdjęć z miejsca w którym teraz jestem. To mała i bardzo malownicza miejscowość Lind ob Velden w Austrii nad jeziorem Worthensee u podnóża Alp. 



    Uwierz mi, tu czas płynie jakby inaczej. Wolniej. Spokojniej. Ludzie są bardzo mili i przyjaźnie nastawieni. Uśmiechają się. A wiesz, jak się tu witają? Grüss Gott !!! Co znaczy: Szczęść Boże. Być może to daje im taki spokój i siłę... Żartuję ale może coś w tym jest. 


Okolica naszpikowana jest pięknymi, starymi, głównie drewnianymi Kościołami, jak dobra kasza skwarkami. Wczoraj byłem na wieczornej mszy i wyszedłem po niej z ogromnym uśmiechem. Nie z powodu duchowego, choć pewnie też ale dlatego, że takiej mieszanki dawno nie przeżyłem. Stąd jest bardzo blisko do granicy ze Słowacją, przez co czuć naleciałości, spotyka się wielu "Austriaków" pochodzenia jeszcze czesko-słowackiego, często napisy dodane są po słowacku itd. I owa msza prowadzona była zarówno w języku "austriackim" (niemiecki z gwarą i wymową tak dziwną, że czasami trudno mi jest się połapać), jak i słowackim. A komunia rozdawana po niemiecku, czyli na dłoń. Ten chaos wprowadził mnie w dobry nastrój i tak pozostało do dziś.


     Jeżdżę, zwiedzam i dużo czasu spędzam na lekturze oraz na układaniu zaległości i bałaganu serca.


    Od razu po przyjeździe wpadła mi w ręce cudna książka Coelho "Piąta Góra". Nie mogę się od niej oderwać, ponieważ stała się odpowiedzią na kilka moich pytań- problemów. 


    Poza tym opisuje losy Eliasza, co z kolei jest dla mnie ogromnie ważne z innego powodu. A całości dopełniła karteczka, która znalazłem w środku. Osoba, która czytała tą książkę wcześniej, zanotowała pewien fragment, oto on:
" Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć."


        Do Piątej Góry będę wracał pewnie jakiś czas na moim blogu i zobaczymy, co z tego powstanie.