środa, 20 listopada 2013

ciekawość

Budzisz we mnie ciekawość
Gdy mówisz, otwiera się wiele niewiadomych
Rzucam krótkie spojrzenia na Ciebie, na Twoje życie
z nadzieją na więcej
Nadzieja sprawia, że ciekawość we mnie rośnie jeszcze bardziej
Chcę poznać Twoje myśli
Twoje...
Chcę poznać wszystko
Chcę odkryć, co jeszcze kryje się w cieniu Twoich gestów
Ten dialog pobudza, inspiruje, czyni mnie bardziej uważnym
Ty odkrywasz detale, stawiasz odważne pytania i żądasz jasnych odpowiedzi
Sprawiasz, że
czuję,
żyję,
jestem częścią
Dlatego budzisz we mnie ciekawość Boże
:-)

wtorek, 19 listopada 2013

bez strachu nie ma odwagi

    Dziś będzie filmowo. 
Jesienne wieczory mają to do siebie, że lubię zaparzyć sobie herbatkę i obejrzeć coś ciekawego. Prace w ogrodzie zakończone, dni są szare i w ogóle coraz krótsze, dlatego mam więcej czasu na leniuchowanie. Oszukuję się, mówiąc, że nie oglądam telewizji, ponieważ nie mam telewizora, za to włączam filmy na laptopie ale w tym jest jeden zasadniczy plus, mogę wybrać to, co wydaje mi się interesujące. 
    I wczoraj odkryłem kolejną niebagatelną historię niewidomego nauczyciela, który trafia do ośrodka dla dzieci tak samo, jak on pozbawionych zmysłu wzroku. 


Film nosi tytuł „Imagine”, a reżyserem jest Andrzej Jakimowski, jest to produkcja polsko-francusko, brytyjsko – portugalska. 


    Nie chcę opowiadać całego filmu. Powiem tylko, że jest bardzo ciepły i trochę tajemniczy. Zabawne, ponieważ choć naprawdę głęboko, to jakże delikatnie pokazuje kwestię zaufania, poddania się, miłości i przyjaźni. To film opowiadający o marzeniach, granicach i dążeniu do celu. 


Ale zostawiam ocenę tym, którzy zdecydują się go obejrzeć.

    Ja natomiast opowiem tylko jedną niesamowitą scenę, kiedy owy nauczyciel Ian wraz ze swoim podopiecznym wyruszają na poszukiwanie pobliskiego portu, gdzie według nauczyciela powinien stać ogromny statek.
    Muszę tutaj dodać, że dzieci w ośrodku od samego początku nie potrafią wyzbyć się podejrzenia, że Ian oszukuje, iż nie widzi. Następujące po sobie wydarzenia niejako potęgują ich nieufność. 

    W końcu dwójka głównych bohaterów trafia do portu, gdzie rzekomo stają przed olbrzymim statkiem. 


Uczeń nadal sceptyczny i niewierzący. Poddaje pod wątpliwość istnienie tego morskiego kolosa. Żąda dowodów. 

Na co nauczyciel mówi:
- co słyszysz?
- nic – odpowiada chłopiec
Wtedy mężczyzna proponuje:
- najpierw go sobie wyobraź, a wtedy on przemówi i usłyszysz go.

    W tym momencie uświadomiłem sobie, że tak samo jest z Bogiem. Staramy się Go poznać, zrozumieć, zobaczyć, poczuć, doświadczyć. Jak często stoimy, jak ten chłopiec w porcie? Nie dowierzając. Z góry wątpiąc. I może tak bardzo pragnąc, że te pragnienia zasłaniają nam prawdę i obraz Boga? Szukamy różnych sposobów.
     A może wystarczy po prostu przystanąć? Wyobrazić sobie Boga. Wyobrazić sobie, że stoję przed Nim. Uwierzyć w Jego istnienie.

A wtedy może On przemówi?
I usłyszę Go.

Izaak - on się uśmiecha

Proście Pana o deszcz w porze wiosennej, bo Pan zsyła deszcze obfite, daje każdemu zieleń na polu.
(Za 10,1)
  
Panie, tak wzniosłe są Twe wyroki, że ich nie pojmuje.
(Ps 10)

Wzgardź pochlebstwem świata.
(brewiarz - wspomnienie św. Salomei)

Stańcie się wszystkim dla wszystkich, by pozyskać chociaż niektórych dla Ewangelii.
( św. Paweł)

Miejmy w sobie bojaźń Bożą, która będzie lękiem przed tym, by nie obrazić Boga, którego kocham i który mnie kocha, będzie pełnieniem woli Bożej, będzie szanowaniem Boga w drugim człowieku, będzie postawą wdzięczności i dawaniem świadectwa.
(ks. Michał Olszewski - Bóg daje charyzmaty)

trzy rzeczy

    Pan rzekł: 
"Ten, kto pragnie Mi się przypodobać, niech spełnia te trzy rzeczy: po pierwsze, niech nigdy nie pozostawia bliźniego w jego niedoli lub opuszczeniu i niech zawsze ma wzgląd na braki i niedoskonałości innych. 
    Po drugie, niech w przeciwnościach ucieka się tylko do Mnie, nie uskarża się przed innymi, ale Mnie powierzy swój smutek i niepokoje swego serca. 
    Po trzecie, niech trwa przy Mnie w prawdzie. Tego, który tak czyni, przyjmę w godzinie jego śmierci, tak jak matka przyjmuje z miłością swojego syna. 

Pierwsze z tych poleceń jest Mi tak miłe, że ze względu na nie jestem gotów wymazać wszelki dług zaciągnięty względem bliźniego. Praktykowanie drugiego wyzwala z długu zaciągniętego względem siebie samego. A trzecie jest zdolne uwolnić ze wszelkich zadłużeń względem Boga".

poniedziałek, 18 listopada 2013

ocal we mnie pragnienie modlitwy...

    Boże, wiem dobrze, co znaczy pustynia w życiu modlitwy. Czasami zachowuję sie, jak ktoś, kto już stracił nadzieję, że się ona kiedykolwiek skończy. 
    A jednak podskórnie czuję, że warto zasiadać do modlitwy, do tego zmagania się o stawanie w Twojej obecności.
    I wiem, że każda z chwil spędzonych z Tobą jest jak cienka warstwa życiodajnej rosy, która chroni mnie przed całkowitym wyschnięciem, która pojawia się nie wiadomo skąd i kiedy. 

Boże, ocal we mnie moje pragnienie modlitwy.

szafelnia - Syn Człowieczy jest panem szabatu

W pewien szabat przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i wykruszając je rękami, jedli. Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: «Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat?» Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: «Nawet tegoście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać». dodał: «Syn Człowieczy jest panem szabatu». W inny szabat wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Podnieś się i stań na środku!» Podniósł się i stanął. Wtedy Jezus rzekł do nich: «Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić; życie ocalić czy zniszczyć?» I spojrzawszy wkoło po wszystkich, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa. Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi.
(Łk 6, 1-11)

    Piękny fragment. Niestety odkrywający zapewne także i u nas słabości i grzechy. Mnie zmusił do refleksji i przyznania się do tego, jak często bardzo ślepo i lekceważąco podchodzę do dni Bożych. Nie chodzi tu wcale o to, że nie starałem się zachować świątecznego charakteru tego dnia. Uświadomiłem sobie, że robiłem to dla owego dnia, a nie dla Boga.
    A przecież: Syn Człowieczy jest panem szabatu.
Cokolwiek robimy, powinniśmy czynić z myślą o Nim i dla Niego.
Myślę, że tego właśnie nie potrafili zrozumieć uczeni w piśmie i faryzeusze.
     Ten fragment na pierwszy rzut oka wprowadza zamęt i z pewnością rodzi pytanie: czy Pan Jezus nakłania nas do nieprzestrzegania prawa? Pozornie można by było tak pomyśleć. Tu od razu przypominają mi się słowa Chrystusa, że nie przyszedł znieść prawa ale go wypełnić. Długo się nad tym zastanawiałem i zrozumiałem, że jak zwykle Jezus uczy nas miłości. Miłości do Boga, która objawia się w oddawaniu Mu czci i chwały, obojętnie, co robimy. I tak naprawdę uzdrowienie tego mężczyzny w synagodze było tylko częściowo dobrem dla niego. 

    Jak zwykle stało się to na chwałę Boga i po to, by otworzyć niedowiarkom oczy, wzmocnić wiarę tych, którzy kroczyli za Chrystusem. Jezus uczy nas miłości do drugiego człowieka, która pokazuje, że powinniśmy nieść pomoc nawet za cenę własnej wygody i korzyści. Na koniec uczy nas także miłości do nas samych, pokazując, że sami jesteśmy darami od Boga i ochrona naszego zdrowia, a co za tym idzie potrzeb, jest również niezmiernie ważna.
    Dla mnie z tego fragmentu płynie także inna mądrość i rada. W życiu tak często nie wiemy, jak czynić. Głowimy się nad tym, czego pragnie od nas Bóg i co byłoby zgodne z Jego wolą. A odpowiedź jest w Piśmie Świętym. Chrystus mówi: nawet tegoście nie czytali... W biblii znajdziemy odpowiedź na każde pytanie i wątpliwość. Ona jest drogowskazem i pokarmem naszego serca. 
 
    Ale jesteśmy zaślepieni złością, zawiścią i pychą i tym, że coś nie dzieje się tak, jak my tego chcemy lub pragniemy. Zastanowiły mnie słowa, że faryzeusze śledzili go, by znaleźć powód. Oni nie próbowali nawet przyjrzeć się słowom, gestom i dziełom Chrystusa. Nie chcieli ich widzieć. Zamknęli się w pochopnie wysuniętej ocenie, nie dopuszczając światła prawdy.
    Ślepa wściekłość i szaleństwo gniewu. Tak łatwo wkrada się także do naszych serc.

mów do mnie Panie

Mów do mnie Panie
Chcę słyszeć Cię
Przyjąć od Ciebie to, 
Co dla mnie masz

Nie chcę się chować
Lecz w Tobie skryć
W cieniu Twym Panie
Chcę iść

Święty, potężny jesteś Panie nasz
Przed Tobą dziś możemy stać
Dzięki łasce, nie dzięki nam samym