niedziela, 20 października 2013

drobne różnice o wielkim znaczeniu

    Oto co do nas najczęściej mówiono, gdy byliśmy dziećmi:




Stój prosto, ruszaj się, bądź cicho, pospiesz się, nie dotykaj, uważaj, zjedz wszystko, umyj zęby, nie pobrudź się, pobrudziłeś się, nie mów tyle; powtórz co ci powiedziałem; powiedz: przepraszam, przywitaj się, chodź tutaj, nie chodź za mną bez przerwy, idź się pobawić, nie przeszkadzaj, nie biegaj, nie spoć się; uważaj, bo upadniesz; mówiłem, że upadniesz; to twoja wina, nigdy nie uważasz, nie potrafisz, jesteś za mały, sam to zrobię, teraz jesteś duży, połóż się spać, wstań, zrobisz to później, mam dużo roboty, pobaw się sam, okryj się, nie wychodź na słońce, nie mówi się z pełnymi ustami.


    A oto, co chcielibyśmy, by do nas mówiono, gdy byliśmy dziećmi:



Kocham cię, jesteś piękny, jesteśmy szczęśliwi, że cię mamy, porozmawiajmy trochę o tobie, znajdziemy trochę czasu tylko dla nas; jak się czujesz?; jesteś smutny, boisz się?; dlaczego nie chcesz?, jesteś wspaniały, jesteś delikatny i mięciutki, jesteś wrażliwy; opowiedz mi co czułeś; jesteś szczęśliwy; lubię, gdy się śmiejesz; możesz popłakać jeśli chcesz; jesteś niezadowolony, co cię martwi?; co cię zdenerwowało?; możesz powiedzieć wszystko, co chcesz; ufam ci, lubię cię, ty mnie lubisz; kiedy mnie nie lubisz?; słucham cię, jesteś zakochany, co o tym sądzisz, lubię być z tobą, mam ochotę z tobą porozmawiać; chcę cię wysłuchać, kiedy jesteś nieszczęśliwy ; podobasz mi się taki, jaki jesteś; jak pięknie być razem; powiesz mi jeśli nie mam racji.


Jest wokół ciebie wielu dorosłych,
którzy nadal czekają na słowa,
jakie chcieli usłyszeć, gdy byli dziećmi.
Szarpiąc nerwowo pasek torebki
pewna kobieta powiedziała:
„Wiem, ze mój mąż potrafi być czuły i wyrozumiały.
Zawsze jest taki dla naszego psa”.

takie sobie...życie

"Niósł w sobie ranę duszy i bronił jej oczu,
od słów, od dotknięcia i drżał w lęku,
że ból będzie większy, że zranienie okaże się śmiertelne...
Obcy myśleli, że to pogarda, pycha...
Tego nie można było wyjaśnić...
to było do samotnego wycierpienia."

sobota, 19 października 2013

odnaleźć Bożą mądrość

    Każdy z nas staje w życiu twarzą w twarz z sytuacjami, które wydają się nam mówić, że Pan Bóg jest okrutny. Czasami także natrafiamy w Piśmie Świętym na takie fragmenty, które podobnie zdają się pokazywać twardą i nieugiętą naturę Boga. 
    Owe sytuacje z naszego życia albo z Biblii wydaja się nam trudne do pogodzenia z wiarą i jej sensem.



    Wówczas cierpimy, ponieważ nie potrafimy odnaleźć w tym Bożej mądrości, która w tym wszystkim się znajduje.
    Jednak ten ból jest błogosławiony, ponieważ pobudza do poszukiwań i najczęściej odnajdujemy w tych trudnych sytuacjach taka głębię, jakiej się nie spodziewaliśmy.

    Podobna sytuację przeżyli choćby Matka Boża i św. Józef, kiedy zaginął im mały Jezus. 
Kiedy i my przechodzimy cierpienie i doświadczenia czasami ponad nasze siły, rozglądamy się z niepokojem za Chrystusem, a On jakby nam zaginął, jakby nas zostawił samych sobie. 
    Nie ma wówczas rzeczy ważniejszej niż to, żeby nie uwierzyć takim odczuciom. Należy nawet wbrew wszystkiemu wierzyć Chrystusowi, że nie kłamał, kiedy nam obiecywał, iż będzie z nami po wszystkie dni aż do skończenia świata. 

Izaak - on się uśmiecha

Na swojej dłoni złożyłeś nas wszystkich, własne stworzenie i rąk Twoich dzieło.
(brewiarz)

Przez doświadczenia objawiasz Panie cierpiącym Swoje oblicze.
(brewiarz)

Dam wam serce nowe  i nowego ducha tchnę w wasze wnętrze
(Ez 36, 26) 

On daje to, o co wołają.
(Ps 147)

Każdy przyjaciel, każdy człowiek, który znajduje miejsce w naszym sercu, wiele dla nas znaczy, jak czas, który razem spędzamy. Wszystko inne jest bez znaczenia. 
(film: tuż po weselu - swoją drogą bardzo polecam)

piątek, 18 października 2013

nakarm swoje serce pokojem

Nakarm swoje serce pokojem.
Znaczy to: żyj w pokoju sam ze sobą.
Jeśli serce jest pełne nienawiści i egoizmu,
rozum nigdy nie znajdzie dróg prowadzących do pokoju.
Pokój zaczyna się tam, gdzie żądza i nienawiść ustają.
Świat nie odmieni się nigdy przemocą,
bez udziału serca.
Nakarm swoje serce pokojem.
znaczy to: tchu nabierz w ciszy.
Bądź jednością ze wszystkim, co żyje i obumiera.
Koniec z codziennymi, małymi wojnami.
Wszelkie objawy przemocy we własnym wnętrzu usuń gestami pojednania.
Nakarm swoje serce pokojem.
Znaczy to: potraktuj wszystko z szacunkiem,
zwłaszcza to słabe, które może łatwo czuć się dotknięte.
Zwróć uwagę na wszystko, co przyczynia się
do uszczęśliwienia innych.
Nie będzie żadnego pokoju na świecie dopóty,
dopóki nie zaistnieje pokój
w twoim i moim sercu.

nawet małą rzecz...

Pewna dwunastoletnia dziewczynka
napisała kiedyś w swoim dzienniczku:
"Jesteśmy ludźmi przyszłości,
to my musimy ulepszać sytuację.
Najgorszą rzeczą jest nic nie robić i patrzeć,
jak ten biedny świat się rozpada.
Wołamy: niech żyje pokój, a prowadzimy wojnę.
Powtarzamy: precz z narkotykami, a zabijamy sprawiedliwych.
A przecież nie jest postanowione,
że nie można skończyć z tym wszystkim.
Chciałabym Ci powiedzieć,
jeżeli jesteś smutny z powodu nienawiści w świecie,
nie płacz i nie trać nadziei, ale zrób coś,
nawet coś małego!"

św. Łukasz - święto Ewangelisty

    Rodzinnym miastem św. Łukasza była Antiochia Syryjska. Był poganinem, a nie Żydem. Naukę Chrystusa Łukasz przyjął przed przystąpieniem do św. Pawła. Nie należał do 72 uczniów Pana Jezusa.


    Z zawodu Łukasz był lekarzem, jak o tym pisze wprost św. Paweł Apostoł (Kol 4, 14). Należał do ludzi wykształconych i doskonale obeznanych z ówczesną literaturą. Świadczy o tym jego piękny język grecki, kronikarska dokładność informacji i umiejętność zdobywania źródeł. Jego znajomość judaizmu jest powierzchowna, a łacińskie imię wskazuje na jego pochodzenie.

     Łukasz zostawił po sobie dwie bezcenne pamiątki, które zaskarbiły mu wdzięczność całego chrześcijaństwa. Są nimi Ewangelia i Dzieje Apostolskie. 


    Chociaż sam prawdopodobnie nie znał Jezusa, to jednak badał świadków i od nich jako z pierwszego źródła czerpał wszystkie wiadomości. Formę i układ swej Ewangelii upodobnił do tekstu poprzedników, czyli do Mateusza i Marka. Ubogacił ją jednak w wiele cennych szczegółów, które tamci pominęli w swoich relacjach. Jako jedyny przekazał scenę zwiastowania i narodzenia Jana Chrzciciela i Jezusa, nawiedzenie św. Elżbiety, pokłon pasterzy, ofiarowanie Jezusa i znalezienie Go w świątyni - jest więc autorem tzw. Ewangelii Dzieciństwa Jezusa. Zawdzięczamy mu niejeden szczegół z życia Matki Bożej. On także przekazał pierwsze wystąpienie Jezusa w Nazarecie i próbę zamachu na Jego życie, wskrzeszenie młodzieńca z Nain, opowiadanie o jawnogrzesznicy w domu Szymona faryzeusza, o posługiwaniu pobożnych niewiast, zapisał okrzyk niewiasty: "Błogosławione łono, które Cię nosiło", gniew Apostołów na miasto w Samarii, rozesłanie 72 uczniów oraz przypowieści: o miłosiernym Samarytaninie, o nieurodzajnym drzewie, o zaproszonych na gody weselne, o zgubionej owcy i drachmie, o synu marnotrawnym, o przewrotnym włodarzu, o bogaczu i Łazarzu. Przekazał nam scenę uzdrowienia dziesięciu trędowatych i nawrócenie Zacheusza.


     Bardzo cennym dokumentem są także Dzieje Apostolskie. Jest to bowiem jedyny dokument o początkach Kościoła, mówiący o tym, co się działo po wniebowstąpieniu Jezusa. Ponieważ w wielu wypadkach Łukasz sam był uczestnikiem opisywanych wydarzeń, związanych z podróżami apostolskimi św. Pawła, dlatego przekazał ich przebieg z niezwykłą sumiennością.


    Według legendy malował portrety Jezusa, apostołów, a zwłaszcza Maryi, Matki Bożej. Dante określił Łukasza "historykiem łagodności Chrystusowej". 


    Nie wiemy, gdzie znajduje się grób św. Łukasza. Przyznają się do posiadania jego relikwii Efez, Beocja, Wenecja i Padwa. Przez długie wieki pokazywano i czczono relikwie św. Łukasza w Konstantynopolu. Tam miały być przeniesione za cesarza Justyniana (ok. 527). Potem relikwie przewieziono do Wenecji, a stąd w czasie najazdu Węgrów miały być umieszczone dla bezpieczeństwa w Padwie (899). Do dnia dzisiejszego pokazują je tam w kaplicy bazyliki św. Justyny.