wtorek, 26 marca 2013

Los złych i dobrych

Psalm 37
Los złych i dobrych

Nie oburzaj się widząc źle czyniących
i nie zazdrość ludziom nieprawym,
Bo zwiędną prędko jak trawa,
obumrą jak świeża zieleń.
Miej ufność w Panu i czyń to, co dobre,
a będziesz mieszkał na ziemi i żył bezpiecznie.
Raduj się w Panu,
a On spełni pragnienia twego serca.
Powierz Panu swą drogę,
zaufaj Mu, a On sam będzie działał.
On sprawi, że twa sprawiedliwość zabłyśnie jak światło,
a prawość twoja jak blask południa.
Spokojny bądź wobec Pana i Jemu zaufaj,
nie oburzaj się na tego, któremu szczęści się w drodze,
na człowieka, który obmyśla zasadzki.
Porzuć zapalczywość i przestań się gniewać,
nie oburzaj się, gdyż to prowadzi do złego.
Wyginą bowiem złoczyńcy,
a ufający Panu posiądą ziemię.
Jeszcze chwila, a nie będzie przestępcy,
spojrzysz na jego miejsce i już go nie znajdziesz.
Pokorni natomiast posiądą ziemię
i będą się rozkoszować wielkim pokojem.
Chwała Ojcu i Synowi,
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków.

Kącik intencji




    Na niedzielną mszę, którą ja zawsze wybieram, przychodzą w większości całe rodziny. To miły widok. Zazwyczaj są to ci sami ludzie, więc z widzenia każdy się już zna. Poza tym to niewielka miejscowość, co jeszcze bardziej pogłębia uczucie jedności.
     Odkąd sięgam pamięcią, prawie każdej niedzieli, widuję małą dziewczynkę, myślę, że może mieć około 5 lat. Siedzi z rodzicami najczęściej, gdzieś w pierwszych ławkach albo bardzo dzielnie udziela się w trakcie mszy, kiedy potrzebne są do czegoś dzieci.
     Niby nic nadzwyczajnego ale owa dziewczynka urodziła się z zespołem Downa. Kiedy po raz pierwszy ją zobaczyłem, a wtedy właśnie zgłosiła się na ochotnika do pomocy podczas kazania, od razu „włamała” się szturmem do mojego serca. Jest to bardzo radosna, otwarta i ciekawa wszystkiego dziewczynka. W całej rodzinie widać obecność Ducha Świętego poprzez prawdziwe przeżywanie i zaangażowanie w życiu kościoła i wyczuwalne, emanujące z nich ciepło i zadowolenie.
    Ostatnio, tu muszę się szczerze do tego przyznać, przyglądałem się rodzicom dziewczynki i ich relacji z dzieckiem. Zobaczyłem ogromny spokój, cierpliwość i szczery uśmiech na twarzy mamy, kiedy patrzyła na kręcącą się przed ołtarzem córkę. Natomiast w oczach taty dostrzegłem dumę i radość. Wtedy pomyślałem, jak bardzo szczęśliwa jest ta rodzina. Zrozumiałem, że to dziecko jest prawdziwym skarbem i błogosławieństwem dla swoich rodziców. 

    Dlatego dziś modlitwa specjalnie w intencji rodziców i ich niepełnosprawnych dzieci.
Panie, Ty stworzyłeś dla nas ten piękny świat, obdarowałeś nas łaską budowania rodziny i wychowywania dzieci. Daj proszę każdej rodzinie, a szczególnie rodzicom dzieci niepełnosprawnych, tyle mądrości i światła, by potrafili poprzez swoje rodziny dostrzec Twoją miłość i wspaniałomyślność.
    Spraw, by wpatrywali się w Świętą rodzinę i naśladując Maryję, napełnieni Jej czułością i dobrocią, potrafili otoczyć dzieci prawdziwym uczuciem, wyrozumiałością i ciepłem. Naucz ojców, jak św. Józef, przekazywać dobre wartości oraz spraw, by potrafili otoczyć opieką swoje dzieci, dać poczucie bezpieczeństwa i pokazać szacunek względem kobiet. 
    Niech Duch Święty napełni ich dojrzałością i odpowiedzialnością. Proszę Cię szczególnie za rodziców dzieci niepełnosprawnych, by ujrzeli w swoich dzieciach Twoją obecność i nigdy nie czuli się samotni w niesieniu trudów związanych z wychowaniem dzieci z jakimkolwiek upośledzeniem. Obdarz ich łaską zrozumienia, akceptowania ułomności i wytrwałości. 
    Spraw proszę, by każdy człowiek miał w sobie empatię i ciepło w stosunku do ludzi niepełnosprawnych i byśmy w naturalny sposób potrafili nieść takim osobom pomoc i radość. 

Izaak - on się uśmiecha



Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie,
bo się Mną znudziłeś, Izraelu!” ( Iz 43,22)


Doświadczyć zmęczenia Bogiem to przybrać się w szatę grzechu. Bóg nie męczy człowieka, tylko szuka swoim światłem jego oczu przyzwyczajonych do ciemności. Bóg jest Nieskończoną Inspiracją…
(blog ks. Piotra Woźniaka)

Powierz Panu swą drogę, a On sam będzie działał.
Odstąp od złego i czyń dobro, Pan bowiem umacnia sprawiedliwych. 
(psalm 37)

Wartość drzewa określana jest nie według nazwy lecz według jego owoców.
(życie Jezusa)

natchnieni - Ejti Stih - Ile chlebów macie?



    Tym razem sięgam do malarki Ejti Stih z Boliwii, która namalowała przepiękny obraz zatytułowany „Hungertuch”. Długo zastanawiałem się nad polskim tytułem, ponieważ nigdzie nie mogłem tego znaleźć. Pojawiała się nazwa: minimum egzystencji ale jakoś do mnie nie przemawia. W dosłownym tłumaczeniu tytuł ten oznacza „zasłona postna”. Brzmi trochę dziwnie. 
  Dlatego spójrzcie sami na ten obraz, a może znajdziecie odpowiednie słowa i pasującą nazwę. 


     Na obrazie możemy zobaczyć cztery różne sceny, każda ma inną wymowę i znaczenie. Mimo tego, że stanowią całość, rozsądnie byłoby przyjrzeć się oddzielnie każdemu obrazkowi. Zacznę od góry i lewej strony. 

    Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze».
Na to rzekli Mu uczniowie: «Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba żeby nakarmić takie mnóstwo?»
Jezus zapytał ich: «Ile macie chlebów?» Odpowiedzieli: «Siedem i parę rybek». Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom.
Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów. Tych zaś, którzy jedli, było cztery tysiące mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

(Mt 15, 32-38)


    Nie dać się uwięzić bezsilności – w okruchach odnaleźć siłę do dzielenia…

    Scena prawie, jak z Ewangelii. Mnóstwo ludzi stojących przed przerażająco nagim, ubranym tylko w pustkę stołem, na którym leżą dwie ryby. Jak nakarmić taką masę ludzi? Obok stołu stoi mały chłopiec. W każdym z nas jest takie dziecko, które potrafi bezgranicznie ufać i wierzyć. Każdy z nas może także znaleźć w sercu siłę i radość z dzielenia się, tym co posiadamy. Nie muszą to być spektakularne czyny, wystarczy drobny dar ale z miłości i dobroci serca. 
     Ten stół jest symbolem współczucia, które potrafi otworzyć wrota niejednego serca. Kiedy udaje nam się dzielić nawet tą odrobiną, którą sami posiadamy, zaczynają dziać się cuda. Wówczas dzięki temu, że kładziemy na owy stół własny trud, poświęcenie, dookoła rośnie dobro i  szczęście.

Kolejny obrazek dół, lewa strona.
 
Był pewien bogaty człowiek. Ubierał się w purpurę i bisior i każdego dnia wystawnie ucztował. Przed bramą jego domu leżał pokryty wrzodami pewien żebrak imieniem Łazarz, który pragnął nasycić się  resztkami ze stołu bogacza. Lecz tylko psy przychodziły i lizały mu wrzody. Gdy żebrak umarł, został zaniesiony przez aniołów na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pochowany. Cierpiąc męki w piekle, podniósł oczy i ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. Zawołał: "Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną! Poślij Łazarza, aby umoczył w wodzie koniec swego palca i zwilżył mój język, gdyż bardzo cierpię w tym płomieniu". Lecz Abraham odparł: "Dziecko, przypomnij sobie, ze ty za życia otrzymałeś swe dobra, podczas gdy Łazarz doświadczył zła. Teraz on tu doznaje pociechy, a ty cierpisz męki. (Łk, 16, 19-25)


    Wszelkiego rodzaju chciwość, pożądliwość, egoizm, wykorzystywanie innych – powodują, że gubimy się we własnej tożsamości...

    Przy suto zastawionym stole siedzą trzy postacie. W jednej siedzącej po lewej stronie, można rozpoznać kogoś kto posiada władzę, prestiż. Po prawej stronie mężczyzna trzymający coś w dłoniach, być może to książka, może to przedstawiciel grupy intelektualnej. Wygląd osoby w środku jest niewyraźny,  nie można określić, kim jest, być może to każdy z nas.
    Stół ugina się pod ciężarem bogactwa. Nadmiar i zbytek, a spod stołu morze rąk. Dłonie te, wychudłe i mizerne, wydają się krzyczeć o okruch ze stołu. Siedzący nie zwracają najmniejszej uwagi na to, co dzieje się przed stołem. Bez emocji, bez współczucia, bez empatii, bez ruchu.
     Jak często jest nasze serce równie twarde, a my nieczuli na potrzeby innych? Czy zdarza nam się obejść głodnego i spragnionego wielkim kołem? Potrafimy zauważyć wyciągniętą dłoń? Czy żyjemy rozsądnie i uczciwie, czy raczej rozrzutnie, bez szacunku?
     W tle Golgota, trzy krzyże. Być może po to, byśmy nie zapomnieli o nauce, jaką przekazał nam Jezus, a może byśmy nie zapomnieli, że było ich dwóch obok Jezusa. Którym z nich jestem ja?

Kolejny obrazek góra, prawa strona.
A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: «Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym».
Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże».
Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!» Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: «Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana. (Łk 22,14-20)

W łamaniu się chlebem i dzieleniu się winem – starać się naśladować Jezusa...
    Pan Jezus wraz z innymi osobami siedzi przy stole, tym razem to nie apostołowie ale ludzie prości i skromni. Widać wśród nich chorych i kalekich, skromnie ubranych, mizernych, obdartych. Zwykłych ale przysłuchujących się Jezusowi. Grzejących się w cieple Jego miłości.    
    Scena prawie, jak z Ostatniej Wieczerzy, Pan Jezusa odmawia modlitwę dziękczynną, łamie chleb i dzieli się z pozostałymi, później podaje każdemu kielich z winem. Na koniec padają niesamowite słowa: to czyńcie na moją pamiątkę. Słowa, które mają nam przypominać o Jego nauce o tym byśmy starali się Go naśladować. Byśmy potrafili być obecni dla innych ludzi. Byśmy potrafili dzielić się miłością i codziennością.
     Na tym obrazku stół jest dość skromnie nakryty ale większość z obecnych z pewnością nie czuje głodu. Pan Jezus podaje chleb, który jest Jego ciałem, a jak mówi Pismo Święte: na początku było Słowo..., a Słowo stało się ciałem… Jezus karmiąc nas swoim ciałem, daje nam Słowo, byśmy uczyli się, żyć zgodnie z wolą Boga, ponieważ Chrystus jest drogą, prawdą i życiem.
Kolejny obrazek dół, prawa strona.
Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. (Mt 18,3)

Pozwolić odkryć w sobie dziecko – zatopić się w pragnieniu wolności, uczciwości i prostocie...
    Ostatni obrazek przedstawia trójkę dzieci, które siedząc na stole, zajadają coś z drewnianych misek. Widać łany zbóż i ze sceny tej bije ciepło i spokój. Jak często zapominamy o zwykłych przyjemnościach. O drobnostkach, które sprawiają tyle radości. Dorastamy, zatracając w sobie tą dziecięcą, nieskomplikowaną prostotę. Gubimy, tę budującą, siłę pozytywnego myślenia i łatwość wybierania tego, co daje prawdziwe szczęście. 

    Pora zatrzymać się na chwilę, by odkryć głębię i prawdę.
W środku tego krzyża odnaleźć dostęp do własnego wnętrza, gdzie pojawiają się nowe możliwości, a znoszone są przeciwności i ograniczenia.
Zatrzymać się, stać się dojrzałym, by dotrzeć do właściwego miejsca, by podziękować za dar życia i zatopić się w Bożej miłości.

poniedziałek, 25 marca 2013

Droga Krzyżowa - część druga stacje VIII-XIV

STACJA VIII
PAN JEZUS POCIESZA PŁACZĄCE NIEWIASTY 
  Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

     Oto wezwanie do żalu, do prawdziwego żalu. Jezus mówi do „córek Jerozolimskich”, które płaczą na Jego widok: „Nie płaczcie nade mną, ale nad sobą i nad synami waszymi.” Nie można się ślizgać po powierzchni zła, trzeba sięgać do jego korzenia, do przyczyn, do całej wewnętrznej prawdy sumienia.
   Właśnie to chce powiedzieć Jezus dźwigający krzyż, który zawsze wie, co jest w sercu każdego człowieka. I dlatego On pozostaje zawsze najbliższym świadkiem naszych czynów i sądów o tych czynach, które wydajemy na siebie we własnym sumieniu. On nawet daje nam poznać, że trzeba aby te sądy były spokojne, trzeźwe, obiektywne - mówi: „Nie płaczcie” - a równocześnie, związane z całą wymową prawdy, przestrzega nas, że to On który dźwiga krzyż.
   O życie w prawdzie, o chodzenie w prawdzie, błagam Cię, Panie !

„I dla mnie jest czas miłosierdzia Bożego, ale ograniczony. Po upływie tego czasu nastąpi wymiar sprawiedliwości, o którym Pan Jezus groźnie wspomina. (...) Na mnie ciążą liczne winy, toteż więdnę i usycham z bojaźni, ale pójdę śladami Chrystusa, przejmę się skruchą i będę tu czynił zadość sprawiedliwości przez szczerą pokutę. (...) Do tej pokuty pobudza mnie nieskończone miłosierdzie Jezusa, który koronę chwały zamienił na cierniową i wyszedł mnie poszukiwać, a odnalazłszy przytulił do swego Serca”.
 Któryś za nas cierpiał rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami !
 STACJA IX
PAN JEZUS UPADA POD KRZYŻEM PO RAZ TRZECI 
  Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

       Każda stacja tej drogi jest jakimś milowym kamieniem miłości tego posłuszeństwa i tego samo upodlenia.
   Miarę tego samo upodlenia uświadamiamy sobie w pełni gdy widzimy, że znów - po raz trzeci - On upada pod krzyżem. Uświadamiamy sobie w pełni gdy rozważamy, Kim jest Ten upadający? Kim jest Jezus Chrystus? - „On, który posiadał Boską naturę, nie skorzystał ze sposobności aby być na równi z Bogiem, lecz obnażył samego Siebie, przyjąwszy postać sługi i tym samym stał się podobnym do ludzi. A wewnętrznym przejawieniem uznany za człowieka, uniżył samego Siebie i tym bardziej stał się posłusznym aż do śmierci - i to do śmierci krzyżowej.

„Za mnie cierpi Jezus i za mnie upada pod krzyżem! Gdzie byłbym dziś bez tych cierpień Zbawiciela? (...) Dlatego wszystko, co dziś mamy i czym jesteśmy w znaczeniu nadprzyrodzonym, zawdzięczamy tylko męce Pana Jezusa. Nawet niesienie naszego krzyża nic nie znaczy bez łaski. Dopiero męka Zbawiciela czyni skruchę naszą zasługującą, a pokutę skuteczną. Dopiero miłosierdzie Jego, ujawnione w potrójnym upadku, jest rękojmią mojego zbawienia”.
 Któryś za nas cierpiał rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami !
STACJA X
PAN JEZUS Z SZAT OBNAŻONY 



Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.
 
Gdy Jezus na Golgocie zostaje z szat obnażony, myśli nasze zwracają się do Jego Matki biegną jakby do samych początków tego Ciała, które już teraz przed ukrzyżowaniem, stanowi jedną wielką ranę. Tajemnica Wcielenia: Syn Boży przyjmuje ciało w łonie Dziewicy. Ciało Chrystusa wyraża miłość do Ojca: Wtedy rzekłem „Oto idę, aby spełnić wolę Twoją.” „Ja zawsze czynię to, co się Ojcu podoba.” To ciało obnażone pełni wolę Ojca każdą raną, każdym drgnieniem bólu, każdym zszarpanym mięśniem, każdą strugą krwi, która z Niego się toczy, całym wyczerpaniem ramion i zmiażdżeniem szyi i bark.
   Musimy myśleć przy tej stacji o Matce Chrystusowej, bo pod Jej sercem, a potem w Jej oczach i w Jej dłoniach, Ciało Syna Bożego doznało pełnej czci.

„Przy tej strasznej tajemnicy obecna była Matka Najświętsza, która wszystko widziała, słyszała i wszystkiemu się przypatrywała. Można sobie wyobrazić jakie przeżywała boleści wewnętrzne, widząc Syna swego głęboko zawstydzonego, w pokrwawionej nagości, kosztującego gorzki napój, do którego i ja dolewałem gorycze przez grzech nieumiarkowania w jedzeniu i piciu. Pragnę odtąd i postanawiam, przy pomocy łaski Bożej, praktykować rozumne umartwienie w tej materii, by nagość mej duszy nie obrażała oka Pana Jezusa ani jego Niepokalanej Matki”.
 Któryś za nas cierpiał rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami !
 STACJA XI
PAN JEZUS PRZYBITY DO KRZYŻA
 Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.
 
„Przebodli ręce moje i nogi moje, policzyli wszystkie kości moje”. „Policzyli - jakże prorocze słowa. Cały Ten człowiek w największym napięciu: jego szkielet, mięśnie, system nerwowy, każdy organ, każda komórka - w szczytowym napięciu. „Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich ludzi do Siebie.”. Oto słowo wyrażające pełną rzeczywistość ukrzyżowania. Wchodzi w nią i to straszliwe napięcie, które przenika ręce i nogi, i wszystkie kości: straszliwe napięcie ciała, które przybito jak jakiś przedmiot do belek krzyża, aby się wyniszczyło do końca w śmiertelnych konwulsjach.
   Pierwsze Jego słowa na krzyżu są: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią.”

  „Stańmy w myślach naszych na Golgocie pod krzyżem Pana Jezusa i rozważajmy straszną scenę. Pomiędzy niebem i ziemią wisi Zbawiciel za miastem, odtrącony od swego ludu, wisi jak zbrodniarz między dwoma zbrodniarzami, jako obraz najstraszliwszej nędzy, opuszczenia i boleści. Ale jest On podobny do wodza, który podbija narody - nie mieczem i orężem, ale krzyżem - nie w celu ich zniszczenia, ale w celu ocalenia. Bo też krzyż Zbawiciela stanie się odtąd narzędziem chwały Bożej, sprawiedliwości i nieskończonego miłosierdzia”.
 Któryś za nas cierpiał rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami !
STACJA XII
PAN JEZUS UMIERA NA KRZYŻU
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.
 
Chrystus przybity do krzyża, ubezwładniony w tej straszliwej pozycji, wzywa Ojca. Wszystkie te wezwania świadczą, że stanowi jedno z Nim. „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.
   Oto najwyższe, oto szczytowe działania Syna w zjednoczeniu z Ojcem. Tak, w zjednoczeniu - właśnie wówczas woła: „Eli, Eli, lama sabachtani - Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił?” Te rozpięte ramiona z najwyższym wysiłkiem ogarniają całą ludzkość i cały świat.
Oto człowiek. Oto Sam Bóg - „w Nim żyjemy, poruszamy się i w Nim jesteśmy.” W Nim: w tych rozpiętych wzdłuż poprzecznej belki krzyża ramionach. Oto tajemnica Odkupienia!

  „Nikt nie towarzyszył tej czynności ofiarnej z tak cudownymi i odpowiednimi uczuciami i myślami jak Matka Miłosierdzia, jak przy poczęciu i narodzeniu zastępowała całą ludzkość, adorując i miłując gorąco Pana Zastępów, tak i przy śmierci swego Syna adoruje martwe ciało wiszące na krzyżu, boleje nad nim, ale zarazem pamięta i o swych dzieciach przybranych. Przedstawicielem ich jest Jan Apostoł i nowo-nawrócony łotr umierający, za którym wstawiła się do Syna. Wstaw się i za mną, Matko Miłosierdzia, pomnij i na mnie, gdy w mej agonii będę polecał Ojcu swego ducha”.
 Któryś za nas cierpiał rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami !
STACJA XIII
ZDJĘCIE Z KRZYŻA CIAŁA PANA JEZUSA
 
 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.
 
Kiedy Ciało Jezusa zostaje zdjęte z krzyża i złożone w ramionach Matki, wówczas staje nam znów przed oczyma ta chwila, w której Maryja przyjęła pozdrowienie Anioła Gabriela: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus ... a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida ... a Jego panowaniu nie będzie końca.” Maryja powiedziała tylko: „Niech mi się stanie według twego słowa,” - jakby już wtedy chciała wyrazić to, co teraz przeżywa.
   Z tym też łączy się przedziwna obietnica, którą wypowiedział Symeon w czasie ofiarowania Jezusa w świątyni: „Twoje serce miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.”
   A Jezus znowu jest w Jej ramionach jak był w stajence Betlejemskiej.

„Najmiłosierniejszy Zbawicielu, czyje serce zdoła się oprzeć porywającej i kruszącej wymowie, z jaką przemawiasz do nas przez niezliczone rany Twego martwego ciała, spoczywającego na łonie Twojej Bolesnej Matki? (...) każdy czyn Twój wystarczyłby dla przebłagania sprawiedliwości i zadośćuczynienia za zniewagi. Ale obrałeś ten rodzaj Odkupienia, aby pokazać wielką cenę duszy naszej i swoje bezgraniczne miłosierdzie, by nawet największy grzesznik mógł z ufnością i skruchą przystąpić
do Ciebie i otrzymać odpuszczenie, jak otrzymał je łotr konający”.
 Któryś za nas cierpiał rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami !
STACJA XIV
ZŁOŻENIE DO GROBU CIAŁA PANA JEZUSA


Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.
 
Od chwili, gdy człowiek przez grzech odsunięty został od drzewa życia, ziemia stała się cmentarzem. Ile ludzi, tyle grobów, Wielka planeta mogił.
   Wśród tych mogił jest jeden, który znajdował się w pobliżu Kalwarii, a był własnością Józefa z Arymatei. Do tego grobu, użyczonego przez życzliwego człowieka, złożono ciało Jezusa po zdjęciu z krzyża. A składano je w pośpiechu, ażeby zdążyć przed świętem Paschy, które rozpoczynało się o zmierzchu dnia.
   Wśród wszystkich niezliczonych grobów, rozsianych po kontynentach naszej planety, jest jeden grób, w którym Syn Boży, „Człowiek Jezus Chrystus,” zadał śmierć ludzkiej śmierci.
   I oto, wszyscy ludzie, którzy patrzą w stronę Grobu Jezusa Chrystusa, żyją w nadziei Zmartwychwstania.

„Matko Miłosierdzia, wybrałaś mnie za dziecko swoje, abym stał się bratem Jezusa, którego opłakujesz po złożeniu do grobu! (...) Nie zważaj na moją słabość, niestałość i niedbalstwo, które opłakuję bez przerwy, i wyrzekam się ich ustawicznie. Ale wspomnij na wolę Pana Jezusa, który mnie oddał pod Twoją opiekę. Spełnij tedy względem mnie niegodnego swe posłannictwo, dostosuj łaski Zbawiciela do mojej słabości i bądź dla mnie zawsze Matką Miłosierdzia!”.
 Któryś za nas cierpiał rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami !