Kilka propozycji na czas, kiedy ogarnia nas nuda. Wtedy, gdy jesteśmy z jednej strony zbyt leniwi, by zejść z kanapy, a z drugiej zżera nas ochota do działania. W takich momentach można połączyć obie postawy mostem twórczej inwencji i dzięki pomocy dzisiejszej techniki włączyć laptopa i wejść na ciekawą stronę, posłuchać interesującej konferencji albo podzielić się opinią z innymi ludźmi. Oczywiście nie chcę tu propagować przesiadywania w internecie i pielęgnowania wirtualnych kontaktów międzyludzkich ale od czasu do czasu można zrobić wyjątek.
Ja muszę się ze skruchą przyznać, że nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez komputera ale na szczęście, co siedem lat zmieniają się przyzwyczajenia i gusta każdego z nas (oczywiście żartuję). U mnie też tak się stało i ze stron, przez które tylko traciłem bezproduktywnie czas, przerzuciłem się na inne, mam nadzieje bardziej rozwijające. Czas korzystania z internetu i laptopa nie skrócił się ale przynajmniej przynosi lepsze owoce. Chciałem się z Wami podzielić stronami, które czasami odwiedzam i bardzo mi się podobają. Można tam znaleźć ciekawe artykuły i faktycznie dokonać okrutnego mordu na nudzie. A na dodatek dowiedzieć się czegoś nowego i poćwiczyć szare komórki.
Na początku kilka katolickich stron internetowych:
1. http://www.deon.pl/
2. http://www.biblia-orygenes.org/
Z poniższych stron korzystam, by obcować z Pismem Świętym:
1. http://biblia.deon.pl/
2. http://www.biblia-mp3.pl/ ( w formie mp3)
A także czytania na każdy dzień i brewiarz:
1. http://mateusz.pl/czytania/2013/
2. http://brewiarz.pl/iii_13/1603/index.php3
Dla każdego potrzebującego pomocy, rachunek sumienia:
1. http://www.rachuneksumienia.org.pl/
Niesamowicie głębokie rekolekcje wielkopostne prowadzone przez Dominikanina o. Adam Szustak OP:
1. http://gloria24.pl/internetowe-rekolekcje-zakochany-skazaniec-zapowiedz
I na koniec worek różności:
1. http://www.katechizm.opoka.org.pl/ (Katechizm Kościoła Katolickiego)
2. http://www.apostol.pl/rozwazania/rozne/rozwa%C5%BCanie-%C5%9Bwi%C4%99tej-agonii-autorstwa-o-pio ( Rozważanie świętej Agonii autorstwa O. Pio )
3. http://www.faustyna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=52&Itemid=57 („Dzienniczek” św. Faustyny)
sobota, 16 marca 2013
Natchnieni - mały powrót do psa z żółtym sercem...
Nie mogę się powstrzymać. Muszę podzielić się z Wami fragmentem ze wspomnianej już wcześniej książki "Pies z żółtym sercem". Mnie po prostu powalił, jak cios Władymira Kliczki. Ciekawe, co Wy o nim sądzicie, oczywiście nie mam na myśli owego boksera, tylko opisu z książki. Za błędy w tłumaczeniu, bardzo przepraszam, mam nadzieję, że udało mi się oddać właściwy sens i zamysł autorki.
...Przede mną piaszczysta droga, z prawej wysoki gąszcz, a z lewej ciemny gęsty las. Byłem zmęczony. Byłem głodny. I była noc. Szedłem kilka dni, czy tygodni, już sam nie wiedziałem. Wiedziałem tylko, że nikogo nie spotkałem. Niemiła okolica. Las, piaszczysta droga, gąszcz. Nic nie zmieniało się całymi dniami i nie i wdać było końca. Kilkakrotnie wydawało mi się, że widzę dziurę w gąszczu. Myliłem się jednak. Więc dalej do przodu, gdzieś musi się to skończyć. To, co się widzi, nie może być wszystkim w życiu.
Była więc noc. Nie wiedziałem już, ile nocy spędziłem między gąszczem, a lasem. Było mrocznie i ciemno, już planowałem zwinąć się w kłębek, gdzieś w kącie, kiedy zobaczyłem nagle przed sobą w miejscu, gdzie niebo łączy się z ziemią, że coś zabłyszczało. Dalej pomyślałem. Sprawdzić, co tam leży.
Podszedłem bliżej. Patrzę, a tam jest szyld! Taki szyld z nazwiskiem, jak na drzwiach wejściowych. A na nim jest napisane: dom B.Oga. A niech to, pomyślałem. Wygląda na to, że coś się może wydarzyć. Dalej więc bez ociągania. I rzeczywiście, po siedmiu krokach, stanąłem przed starą furtką do ogrodu.
Furtka była dość wysoka, a gdzieś na niej na górze, musiała wisieć kolejna tabliczka z nazwiskiem właściciela B.Oga. A ja wiem, gdzie widnieją takie szyldy, tam tez muszą mieszkać ludzie. A gdzie oni mieszkają, musi tez być coś do zjedzenia. Przynajmniej jakiś kosz z odpadkami. Być może nawet coś więcej.
Popchałem furtkę i o dziwo nie była zamknięta, skrzypiała nieznacznie, a ja przecisnąłem się przez szparę i znalazłem się w środku.
Pomyślałem, że zwariowałem. W ogrodzie B.Oga nagle świeci słońce. Nagle nie jest już ciemno. Mimo tego, że na zewnątrz jest noc.
A poza tym wszystko wygląda, jak namalowane. Kwiaty: czerwone, niebieskie, białe, zółte, wszystkie rodzaje. Tam było tak kolorowo, że aż oczy bolały. Być może tak mi się zdawało, ponieważ od tygodni widziałem tylko las, piaszczystą drogę i gąszcz.
Jednak dalej pojawił się sad. Pomyślałem, że to z powodu głodu. Bo oto przede mną stoją jabłonie, które kwitły i równocześnie oblepione były dojrzałymi jabłkami. Obok nich na gruszach, czereśniach, śliwach było tak samo.
Kimkolwiek był ten B.Óg, znal się na ogrodnictwie.
Dalej droga prowadziła obok wodospadów. Dookoła słychać było szum spadającej wody, a ja w końcu mogłem się napić do syta. Tam też znajdowały się stawy, jeziora, rzeki. Całkiem z tyłu stała altanka ogrodowa, która zupełnie zarośnięta była winnym krzewem. Dojrzałe owoce zwisały na gałązkach pod samymi oknami. Ten B.Óg musiał tylko wyciągnąć rękę i już mógł jeść winogrona...
To tyle. Jak Wam się podoba? Jakieś skojarzenia? Bo ja mam mnóstwo. Jak uda mi się odszukać tą książkę w wersji polskiej, podam tytuł. Myślę, że byłaby niezłym pomysłem na prezent dla jakiegoś dziecka, a przy okazji samemu można poczytać.
...Przede mną piaszczysta droga, z prawej wysoki gąszcz, a z lewej ciemny gęsty las. Byłem zmęczony. Byłem głodny. I była noc. Szedłem kilka dni, czy tygodni, już sam nie wiedziałem. Wiedziałem tylko, że nikogo nie spotkałem. Niemiła okolica. Las, piaszczysta droga, gąszcz. Nic nie zmieniało się całymi dniami i nie i wdać było końca. Kilkakrotnie wydawało mi się, że widzę dziurę w gąszczu. Myliłem się jednak. Więc dalej do przodu, gdzieś musi się to skończyć. To, co się widzi, nie może być wszystkim w życiu.
Była więc noc. Nie wiedziałem już, ile nocy spędziłem między gąszczem, a lasem. Było mrocznie i ciemno, już planowałem zwinąć się w kłębek, gdzieś w kącie, kiedy zobaczyłem nagle przed sobą w miejscu, gdzie niebo łączy się z ziemią, że coś zabłyszczało. Dalej pomyślałem. Sprawdzić, co tam leży.
Podszedłem bliżej. Patrzę, a tam jest szyld! Taki szyld z nazwiskiem, jak na drzwiach wejściowych. A na nim jest napisane: dom B.Oga. A niech to, pomyślałem. Wygląda na to, że coś się może wydarzyć. Dalej więc bez ociągania. I rzeczywiście, po siedmiu krokach, stanąłem przed starą furtką do ogrodu.
Furtka była dość wysoka, a gdzieś na niej na górze, musiała wisieć kolejna tabliczka z nazwiskiem właściciela B.Oga. A ja wiem, gdzie widnieją takie szyldy, tam tez muszą mieszkać ludzie. A gdzie oni mieszkają, musi tez być coś do zjedzenia. Przynajmniej jakiś kosz z odpadkami. Być może nawet coś więcej.
Popchałem furtkę i o dziwo nie była zamknięta, skrzypiała nieznacznie, a ja przecisnąłem się przez szparę i znalazłem się w środku.
Pomyślałem, że zwariowałem. W ogrodzie B.Oga nagle świeci słońce. Nagle nie jest już ciemno. Mimo tego, że na zewnątrz jest noc.
A poza tym wszystko wygląda, jak namalowane. Kwiaty: czerwone, niebieskie, białe, zółte, wszystkie rodzaje. Tam było tak kolorowo, że aż oczy bolały. Być może tak mi się zdawało, ponieważ od tygodni widziałem tylko las, piaszczystą drogę i gąszcz.
Jednak dalej pojawił się sad. Pomyślałem, że to z powodu głodu. Bo oto przede mną stoją jabłonie, które kwitły i równocześnie oblepione były dojrzałymi jabłkami. Obok nich na gruszach, czereśniach, śliwach było tak samo.
Kimkolwiek był ten B.Óg, znal się na ogrodnictwie.
Dalej droga prowadziła obok wodospadów. Dookoła słychać było szum spadającej wody, a ja w końcu mogłem się napić do syta. Tam też znajdowały się stawy, jeziora, rzeki. Całkiem z tyłu stała altanka ogrodowa, która zupełnie zarośnięta była winnym krzewem. Dojrzałe owoce zwisały na gałązkach pod samymi oknami. Ten B.Óg musiał tylko wyciągnąć rękę i już mógł jeść winogrona...
To tyle. Jak Wam się podoba? Jakieś skojarzenia? Bo ja mam mnóstwo. Jak uda mi się odszukać tą książkę w wersji polskiej, podam tytuł. Myślę, że byłaby niezłym pomysłem na prezent dla jakiegoś dziecka, a przy okazji samemu można poczytać.
Izaak - on się uśmiecha
Wyjmę z was serce kamienne i dam wam serce z ciała.
(Ez 36,26)
Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło!
Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! - mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna.
Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! - mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna.
(Iz 1,16-18)
W podróży do obranego celu
szczególnie ważne jest baczne obserwowanie drogi. Bo właśnie droga
najlepiej nam podpowiada, jak osiągnąć ten cel, każdego dnia podróży wzbogaca
nas i uczy.
(Pielgrzym - Paulo Coelho)
Miejsce, gdzie dzieją się wielkie rzeczy - Klasztor w kazimierzu Biskupim
Tym razem zapraszam Was do niesamowitego miejsca. Spędziłem
tam niedawno kilka dni i działy się wielkie rzeczy. Mowa jest o klasztorze
misjonarzy Świętej Rodziny w Kazimierzu Biskupim.
http://kazimierzklasztor.pl/
Wiem, że nie trafiłem tam przypadkiem, ponieważ już od
samego początku odkrywałem rzeczy, które były znakiem, że jestem we właściwym
miejscu.
Powstanie klasztoru datuje się na początek 1500 roku, a więc jest to miejsce z historią i duszą. Przez bardzo długi czas klasztor należał do bernardynów, dopiero od 1921 roku osiadają w nim misjonarze Świętej Rodziny.
„Szybkość woli, z jaką się jest gotowym, by zrobić to, co będzie wolą Bożą i wewnętrzna dyspozycja do wyrzeczenia się swego własnego zamysłu i zgoda na wolę Bożą, która stoi nawet przed dozwoloną przyjemnością, jest ofiarą, która przewyższa bardzo inne dzieła.”
(o. Jan Berthier)
Powstanie klasztoru datuje się na początek 1500 roku, a więc jest to miejsce z historią i duszą. Przez bardzo długi czas klasztor należał do bernardynów, dopiero od 1921 roku osiadają w nim misjonarze Świętej Rodziny.
„Szybkość woli, z jaką się jest gotowym, by zrobić to, co będzie wolą Bożą i wewnętrzna dyspozycja do wyrzeczenia się swego własnego zamysłu i zgoda na wolę Bożą, która stoi nawet przed dozwoloną przyjemnością, jest ofiarą, która przewyższa bardzo inne dzieła.”
(o. Jan Berthier)
Założycielem zgromadzenia jest o. Jan Berthier, który urodził się we Francji
w 1840 roku. Chętnych do zapoznania się z tą barwną postacią, zapraszam na
stronę klasztoru.
(http://www.kazimierzklasztor.pl/msf/duchowosc-swietorodzinna/o-jan-berthier/15-zycie-i-dzielo-jan-berthier)
(http://www.kazimierzklasztor.pl/msf/duchowosc-swietorodzinna/o-jan-berthier/15-zycie-i-dzielo-jan-berthier)
Zgromadzenie, jak
sama nazwa wskazuje piastuje kult Świętej Rodziny i skupia się na wspieraniu i
rekolekcjach przeznaczonych dla rodzin ale oczywiście nie tylko. Ja
zdecydowałem się na rekolekcje indywidualne, choć wachlarz propozycji jest
ogromny i każdy znajdzie na pewno coś dla siebie.
„Trzeba więc umrzeć nam samym, by przynieść dużo owoców. Ale jaki rodzaj umartwienia należy stosować? Dokładnie zachowywać regułę, porządek. Nie jesteśmy zdolni do tego, by spełniać inne wielkie umartwienia, potrzebujemy naszego zdrowia, ale możemy zrobić te wyżej wymienione, wtedy Jezus Chrystus będzie żył w nas i zrobimy dużo.”
(o. Jan Berthier)
Oprócz tego sama miejscowość i okolice znane są z kultu Pięciu Braci Męczenników. Zresztą relikwie I stopnia znajdują się w Kościele przyklasztornym.
Poza tym swoją
pieczę nad tym miejscem trzymają święci Piotr i Paweł, których przepiękne rzeźby
znajdują się po bokach ołtarza, a apostołowie spoglądają na przybywających i
modlących się.
Klasztor otoczony jest okazałym ogrodem z niewielkim Gajem Maryjnym.
Klasztor otoczony jest okazałym ogrodem z niewielkim Gajem Maryjnym.
Kiedy
przyjechałem na miejsce, na ziemi leżał jeszcze śnieg, poszedłem na mały,
pierwszy spacer do ogrodu i pod posągiem Matki Boskiej Saletyńskiej ujrzałem napis: „ ja kocham Maryję” . To był
miły widok. A oto Ona:
Na stronie klasztoru można znaleźć zakładkę z adoracją 24/h, transmitowaną z Klasztoru ss. Klarysek od Wieczystej Adoracji w Słupsku. Wiem, że to nie to samo, ja na początku także dziwnie się czułem ale kiedy nie ma innej możliwości, jest to doskonała forma modlitwy.
Jak już wspomniałem
podczas mojego pobytu działy się cuda, a ja przeżyłem piękny czas dojrzewania.
Nie powinienem ich chwalić, ponieważ to czasami prowadzi do popadania w pychę
ale ojcowie w klasztorze to niesamowici faceci. Zgromadzenie prowadzi
seminarium dla przyszłych misjonarzy Świętej Rodziny i mogłem od kuchni
zobaczyć, jak wygląda życie i młodego, początkującego kleryka i doświadczonego, dojrzałego, zaprawionego w
boju zakonnika. Włączyłem się częściowo w życie społeczności, spożywaliśmy
wspólnie posiłki, modliliśmy się, dużo czasu spędziłem na rozmowach z moim
przewodnikiem duchownym (w tym miejscu ogromne podziękowania dla O. Adama –
akumulatory się nie wyczerpują). Słowa nie są w stanie opisać tego, co
zyskałem, co urodziło się w moim sercu, jak bogaty wyjechałem z tego miejsca.
Naprawdę czułem Ducha Świętego przechadzającego się korytarzami klasztoru. Bardzo
głęboko przeżyłem modlitwę wstawienniczą, a także mszę z uzdrowieniem. Każdemu,
kto zaplątał się w swoich problemach, u kogo nagromadziły się pytania i
wątpliwości mogę tylko poradzić, by odwiedził to miejsce, ponieważ na pewno nie
wyjedzie bez widocznych rezultatów. Jeśli szukacie miejsca, gdzie można spotkać
Boga, gdzie odpoczniecie od tego świata, po to, by odszukać prawdę w swoim
sercu, gdzie nabierzecie siły do walki, to jest właśnie takie miejsce.
Ja Go tam spotkałem
i zmieniło się moje życie.
piątek, 15 marca 2013
Natchnieni - prawosławny pisarz ikon G.K. Schlijper i jego dzieło Rodzina Święta
Dziś chciałbym się zatrzymać na ikonie wykonanej przez G.K. Schlijper’a przedstawiającej Rodzinę Świętą. Zaskoczyłem nawet samego siebie, ponieważ nie rozpoczynam swoją ulubioną ikoną, jaką jest Trójca Święta Rublova. Powód…? Naprawdę nie wiem, wierzę jednak, że tak miało być. Ikona Schlijper’a zauroczyła mnie już dawno temu ale przez jakiś czas o niej zapomniałem. Dopiero kilka tygodni temu znowu się na nią natknąłem w dość wyjątkowych warunkach. Zdecydowałem się bowiem na rekolekcje w klasztorze misjonarzy rodziny świętej. Dzięki mojej decyzji spędziłem kilka dni w towarzystwie małego Jezusa, Maryi i Józefa. Wpatrywałem się w nich godzinami i czułem, jak niesamowity spokój wypełnia moje serce. Po jakimś czasie zacząłem zauważać pewne symbole. Święta Rodzina tylko poprzez swoją cichą i skromną obecność odkrywała przede mną ukrytą prawdę i najgłębsze pragnienia mojej duszy. Spójrzmy więc na obraz.
Maryja
i Józef tworzą jakby krąg, ramę w której jest Pan Jezus, tworzą rodzinę.
Podstawową i pierwotną ale piękną i
wyjątkową w swojej formie grupę
społeczną. Rodzina umożliwia idealne warunki do rozwoju dziecka. Role rodziców
są najczęściej w różny sposób podzielone.
Na ikonie Świętej Rodziny to Maryja, choć tego nie widać, niesie odpowiedzialność za wychowanie, to Ona trzyma małego Jezusa na ręce. Ona, choć przytula się z czułością do Józefa, spogląda z miłością na swoje dziecko. Utrzymuje ciężar swojego syna jedną ręką i jest w stanie dla niego znieść wszystko. Oczywiście widać jej uczucie względem męża. Między Nią, a Św. Józefem gołym okiem widoczne są emocje, miłość, szacunek, przynależność, oddanie, wierność. Choć Maryja spogląda na syna, ja bardzo wyraźnie wyczuwam jej bliskość i niesamowitą więź z Józefem. Tu nie potrzeba słów, by wiedzieć.
Natomiast Józef obejmuje oboje swoimi silnymi ramionami, stanowiąc siłę i ochronę dla rodziny. Józef jest prawdziwą głową rodziny. Emanuje z Niego pewność, choć łagodność, męskość ale i wrażliwość. Ten mężczyzna podejmuje decyzje, prowadzi swoją rodzinę, rozwiązuje problemy ale jest równie potężny w pokorze i posłuszeństwie względem Boga. Józef spogląda czule na Maryję i przytula się do Niej ale ma swoje dziecko, (nie ma tu najmniejszego znaczenia, że jest ojcem przybranym i że mały Chrystus nie jest jego prawdziwym dzieckiem)Pana Jezusa przy swoim sercu, a więc na najważniejszym miejscu. Trzy dłonie dotykają się, nie stanowią jedności ale tworzą harmonię. Nie ma tu uzależnienia, jest wolność, choć wszyscy tworzą całość.
Pan Jezus podnosi mała rękę do błogosławieństwa ale dłoń, delikatnie wskazuje na Maryję, Matkę. Jakby chciał powiedzieć: kochajcie i przychodźcie do Maryi, oto wasza Matka. Ona jest mostem łączącym mnie z wami, Ona posiada łaskę, a także dary i błogosławieństwa dla każdego, kto z ufnością zwróci się do Niej.
Nad Świętą rodziną rozciąga się łuk, jakby tęcza, symbol przymierza z Bogiem. Wyraźnie wskazuje na to, że Pan jest nad nimi, czuwa, opiekuje się i wspiera. Jest zawsze obecny.
Patrząc na tę ikonę widzę coś jeszcze. Coś, co podnosi mnie na duchu i daje siłę. Pomiędzy małżonkami jest mały Jezus, scala całą rodzinę. Kiedy zaprosimy Chrystusa do naszego życia, naszego małżeństwa, nic nie będzie w stanie nas rozłączyć.
Na ikonie Świętej Rodziny to Maryja, choć tego nie widać, niesie odpowiedzialność za wychowanie, to Ona trzyma małego Jezusa na ręce. Ona, choć przytula się z czułością do Józefa, spogląda z miłością na swoje dziecko. Utrzymuje ciężar swojego syna jedną ręką i jest w stanie dla niego znieść wszystko. Oczywiście widać jej uczucie względem męża. Między Nią, a Św. Józefem gołym okiem widoczne są emocje, miłość, szacunek, przynależność, oddanie, wierność. Choć Maryja spogląda na syna, ja bardzo wyraźnie wyczuwam jej bliskość i niesamowitą więź z Józefem. Tu nie potrzeba słów, by wiedzieć.
Natomiast Józef obejmuje oboje swoimi silnymi ramionami, stanowiąc siłę i ochronę dla rodziny. Józef jest prawdziwą głową rodziny. Emanuje z Niego pewność, choć łagodność, męskość ale i wrażliwość. Ten mężczyzna podejmuje decyzje, prowadzi swoją rodzinę, rozwiązuje problemy ale jest równie potężny w pokorze i posłuszeństwie względem Boga. Józef spogląda czule na Maryję i przytula się do Niej ale ma swoje dziecko, (nie ma tu najmniejszego znaczenia, że jest ojcem przybranym i że mały Chrystus nie jest jego prawdziwym dzieckiem)Pana Jezusa przy swoim sercu, a więc na najważniejszym miejscu. Trzy dłonie dotykają się, nie stanowią jedności ale tworzą harmonię. Nie ma tu uzależnienia, jest wolność, choć wszyscy tworzą całość.
Pan Jezus podnosi mała rękę do błogosławieństwa ale dłoń, delikatnie wskazuje na Maryję, Matkę. Jakby chciał powiedzieć: kochajcie i przychodźcie do Maryi, oto wasza Matka. Ona jest mostem łączącym mnie z wami, Ona posiada łaskę, a także dary i błogosławieństwa dla każdego, kto z ufnością zwróci się do Niej.
Nad Świętą rodziną rozciąga się łuk, jakby tęcza, symbol przymierza z Bogiem. Wyraźnie wskazuje na to, że Pan jest nad nimi, czuwa, opiekuje się i wspiera. Jest zawsze obecny.
Patrząc na tę ikonę widzę coś jeszcze. Coś, co podnosi mnie na duchu i daje siłę. Pomiędzy małżonkami jest mały Jezus, scala całą rodzinę. Kiedy zaprosimy Chrystusa do naszego życia, naszego małżeństwa, nic nie będzie w stanie nas rozłączyć.
Błaganie pokutnika - psalm 51
1 Kierownikowi chóru. Psalm. Dawida,
2 gdy przybył do niego prorok Natan po jego grzechu z Batszebą.
3 Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości,
w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!
4 Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego!
5 Uznaję bowiem moją nieprawość,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
6 Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą,
tak że się okazujesz sprawiedliwym w swym wyroku
i prawym w swoim osądzie.
7 Oto zrodzony jestem w przewinieniu
i w grzechu poczęła mnie matka.
8 Oto Ty masz upodobanie w ukrytej prawdzie,
naucz mnie tajników mądrości.
9 Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty,
obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję.
10 Spraw, bym usłyszał radość i wesele:
niech się radują kości, któreś skruszył!
11 Odwróć oblicze swe od moich grzechów
i wymaż wszystkie moje przewinienia!
12 Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!
13 Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego!
14 Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ochoczym!
15 Chcę nieprawych nauczyć dróg Twoich
i nawrócą się do Ciebie grzesznicy.
16 Od krwi uwolnij mnie, Boże, mój Zbawco:
niech mój język sławi Twoją sprawiedliwość!
17 Otwórz moje wargi, Panie,
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.
18 Ty się bowiem nie radujesz ofiarą
i nie chcesz całopaleń, choćbym je dawał.
19 Moją ofiarą, Boże, duch skruszony,
nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym.
20 Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci:
odbuduj mury Jeruzalem!
21 Wtedy będą Ci się podobać prawe ofiary, dary i całopalenia,
wtedy będą składać cielce na Twoim ołtarzu.
Jedna z najbardziej znanych modlitw Psałterza, najżarliwszy i najczęściej powtarzany psalm pokutny.
2 gdy przybył do niego prorok Natan po jego grzechu z Batszebą.
3 Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości,
w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!
4 Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego!
5 Uznaję bowiem moją nieprawość,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
6 Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą,
tak że się okazujesz sprawiedliwym w swym wyroku
i prawym w swoim osądzie.
7 Oto zrodzony jestem w przewinieniu
i w grzechu poczęła mnie matka.
8 Oto Ty masz upodobanie w ukrytej prawdzie,
naucz mnie tajników mądrości.
9 Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty,
obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję.
10 Spraw, bym usłyszał radość i wesele:
niech się radują kości, któreś skruszył!
11 Odwróć oblicze swe od moich grzechów
i wymaż wszystkie moje przewinienia!
12 Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!
13 Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego!
14 Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ochoczym!
15 Chcę nieprawych nauczyć dróg Twoich
i nawrócą się do Ciebie grzesznicy.
16 Od krwi uwolnij mnie, Boże, mój Zbawco:
niech mój język sławi Twoją sprawiedliwość!
17 Otwórz moje wargi, Panie,
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.
18 Ty się bowiem nie radujesz ofiarą
i nie chcesz całopaleń, choćbym je dawał.
19 Moją ofiarą, Boże, duch skruszony,
nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym.
20 Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci:
odbuduj mury Jeruzalem!
21 Wtedy będą Ci się podobać prawe ofiary, dary i całopalenia,
wtedy będą składać cielce na Twoim ołtarzu.
Jedna z najbardziej znanych modlitw Psałterza, najżarliwszy i najczęściej powtarzany psalm pokutny.
Tradycja żydowska przypisuje autorstwo Psalmu 51. Dawidowi, wezwanemu do pokuty przez proroka Natana surowymi słowam.
Psalm 51. ukazuje dwa horyzonty. Z jednej strony jest mroczna kraina
grzechu, w której znajduje się człowiek od samego
początku swego istnienia: „0to urodziłem się obciążony winą i jako
grzesznika poczęła mnie matka”.
Pierwsze słowo znaczy dosłownie „chybić celu”: grzech jest
zaburzeniem oddalającym nas od Boga, zasadniczego celu naszych relacji,
i w konsekwencji również od bliźniego.
Drugie pojęcie kojarzy się ze „zginaniem”,
„skręcaniem”. Grzech jest zatem pogmatwanym odejściem od właściwej
drogi; jest odwróceniem, przekręceniem, wypaczeniem dobra i zła.
Trzecie słow wyraża bunt podwładnego wobec zwierzchnika, czyli
otwarte wyzwanie rzucone Bogu i Jego zamysłowi w odniesieniu do ludzkich
dziejów.
Jeśli jednak człowiek wyznaje swój grzech, zbawcza sprawiedliwość
Boża gotowa jest radykalnie go oczyścić. W ten sposób przechodzimy
do drugiej, duchowej krainy Psalmu, opromienionej łaską. Wyznanie winy otwiera bowiem przed modlącym się człowiekiem
świetlany horyzont, na tle którego działa Bóg. Pan nie działa tylko
przez negację, usuwając grzech, lecz odnawia grzeszną ludzkość poprzez
swego ożywiającego Ducha: stwarza w człowieku „serce” nowe i czyste,
czyli odnowione sumienie.
Nawet „choćby nasze grzechy – twierdziła św. Faustyna Kowalska –
były jak noc czarna! Miłosierdzie Boże mocniejsze jest niż nędza nasza.
Jednego trzeba, aby grzesznik uchylił choć trochę drzwi serca swego...
resztę już Bóg dopełni... Wszystko ma swój początek w Twoim Miłosierdziu
i Twym Miłosierdziu się kończy”.
Piękny !!!
Izaak - on się uśmiecha...
Panie, otwórz wargi moje.
(psalm 51)
Pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz
(psalm 51)
Twoje słowo jest pochodnią dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce.
(psalm 119)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




