niedziela, 19 stycznia 2014

regularne czytanie Pisma Świętego...


    Na skraju głębokiego lasu żył sobie pustelnik. Ludzie z daleka i z bliska szukali u niego pociechy i rady. Życie tego człowieka wypełniała modlitwa i praca. Pewnego dnia odwiedził go młody człowiek. Przedstawił mu swoje trudności:
- Prawie codziennie czytam Pismo święte. Zgłębiam sens słów, zdań, rozdziałów. Wszystko chciałbym zapamiętać i zrozumieć. To mi się jednak nie udaje. Czy moje czytanie jest daremne?

    Pustelnik słuchał uważnie chłopca, a kiedy ten skończył, poprosił go, aby wziął kosz i przyniósł wody ze strumienia. Chłopiec niechętnie wziął zabłocony kosz. Zrobił to tylko dla niego. Po drodze myślał sobie: Pustelnik nic nie zrozumiał z mojego opowiadania. Nie dał mi żadnej rady! Oczywiście wody w koszu nie udało mu się przynieść.
- Idź jeszcze raz! Być może teraz ci się uda – rozkazał pustelnik.

    Chce wypróbować  moje posłuszeństwo i pokorę. Dobrze. Niech i tak będzie – myślał chłopak.
Kiedy wrócił, pustelnik wysłał go trzeci, a potem czwarty i piaty raz. Chłopak w końcu nie wytrzymał i powiedział: Już więcej nie pójdę!
- I bardzo dobrze! – odrzekł pustelnik – Popatrz teraz na kosz: jest czysty. 


    Widzisz, podobnie ma się sprawa z codziennym czytaniem Pisma świętego. Nie potrafisz wszystkiego zatrzymać dla siebie, nie potrafisz wszystkiego zrozumieć. Ale twój codzienny wysiłek nie jest daremny. Nawet nie wiesz, kiedy twoje myśli, twoje uczucia stają się czyste. Nie zdajesz sobie sprawy, dlaczego tak szlachetnie postępujesz, dlaczego dobrze myślisz i mówisz o innych. A to wszystko zawdzięczasz codziennemu czytaniu Pisma świętego”

piątek, 17 stycznia 2014

Powołanie świętego Antoniego - patron dnia

      Po śmierci rodziców Antoni pozostał sam wraz ze swoją młodszą siostrą. Mając wtedy osiemnaście czy dwadzieścia lat zajmował się domem i opiekował siostrą.
     Gdy nie minęło jeszcze sześć miesięcy od śmierci rodziców, szedł zgodnie ze zwyczajem do kościoła, zatopiony w rozmyślaniu. Rozważał, dlaczego Apostołowie, opuściwszy wszystko, poszli za Zbawicielem oraz kim byli ci ludzie, którzy - jak podają Dzieje Apostolskie - sprzedawali swe dobra i składali u stóp Apostołów pieniądze, aby oni rozdawali je potrzebującym. Zastanawiał się także, jakiego rodzaju i jak wielka nagroda została wyznaczona im w niebie. 
 

      Tak rozmyślając przybył do świątyni, gdy właśnie odczytywano Ewangelię. Usłyszał słowa, które Pan powiedział do bogatego młodzieńca: "Jeśli chcesz być doskonałym, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, potem przyjdź i pójdź za Mną, a będziesz miał skarb w niebie".
      Antoniemu zdawało się, jak gdyby sam Bóg przemówił do niego słowami Ewangelii, jakby czytanie to przeznaczone było dla niego. Wyszedł natychmiast z kościoła i rozdał mieszkańcom wioski odziedziczoną po rodzicach ziemię, aby odtąd nie była dla niego i jego siostry ciężarem. Sprzedał także wszelkie inne dobra, a pieniądze rozdał ubogim. Tylko niewielką ich część zachował ze względu na siostrę. 
 
 
      Przyszedłszy znowu do kościoła, usłyszał słowa Pana z Ewangelii: "Nie troszczcie się o jutro". Nie mogąc ich słuchać obojętnie, natychmiast wyszedł i pozostałą część rozdał ubogim. Siostrę oddał na wychowanie i naukę znanym z prawości dziewicom. Sam zaś poświęcił się praktykowaniu życia ascetycznego, mieszkając w pobliżu swego domu. W ciągłym czuwaniu nad sobą prowadził życie pełne wyrzeczeń. Pracował własnymi rękoma, ponieważ usłyszał: "Kto nie chce pracować, niech też nie je". Otrzymaną w ten sposób zapłatę przeznaczał na swoje utrzymanie i na potrzebujących.
      Modlił się nieustannie, albowiem dowiedział się, że "zawsze należy się modlić". Czytał tak uważnie, że nic nie uchodziło jego uwagi, ale przeciwnie, zapamiętywał wszystko. Z czasem pamięć mogła zastąpić mu księgi.
Wszyscy mieszkańcy wioski oraz pobożni ludzie, z którymi często się spotykał, widząc jego sposób życia, nazywali go przyjacielem Boga; jedni miłowali go jak syna, inni jak brata.

Powroty...

     Nie wiem, czy świadomość upływu czasu jest błogosławieństwem, czy jego odwrotnością. Czas płynie. To fakt, czasami taka myśl potrafi mnie zmobilizować do tego, by go nie tracić zbyt nonszalancko i wykorzystywać każdą chwilę do działania. Zdarza się jednak, że przygnębia mnie ta świadomość, zwłaszcza wtedy, gdy brakuje tego drogocennego czasu na tyle ważnych albo także prozaicznych spraw, które chciałbym załatwić. 
    Przez chwilę mnie tu nie było. Wiele piękny rzeczy zdarzyło się w międzyczasie. One zabrały moje myśli, gdzieś w inne miejsce. To miejsce, które już znałem, a jednak odkrywam teraz na nowo. To przestrzeń w której dobrze się czuję. Idę znajomymi ścieżkami, choć zaskakują mnie nowe barwy, zapachy i smaki. 
    I kiedy szedłem sobie zdecydowanym krokiem, nagle uświadomiłem sobie, że mimo wszystko Pan jest najważniejszy. On jest początkiem  i końcem każdej historii, także mojej. Z Bogiem chcę budować i w Nim trwać. 
    Wszystko, co mnie spotyka, wszystko, co się wydarza niech będzie na Twoja chwałę Boże. 
Dlatego wróciłem, by móc dziękować Ci za wszystkie dary i łaski Panie, a szczególnie za to, że wysłuchałeś moje modlitwy i dałeś mi nadzieję.
    Ten pierwszy wpis i mam nadzieje kolejne, które się pojawią w tym nowym roku ofiaruję osobie, która skradła moje myśli.

wtorek, 17 grudnia 2013

spotkanie z Panem Bogiem w chacie...

      Nie przesadzę, jeśli powiem, że od ponad roku przygotowywałem się do przeczytania książki "Chata" Paula Younga. "Przymiarek" było kilka ale widocznie dopiero teraz był ten odpowiedni moment, najwidoczniej dojrzałem do tego, by odkryć sercem to, co ta książka miała mi pokazać. 
Znowu muszę się powtórzyć ale co zrobić jeśli wciąż odkrywa się takie małe perełki, które powalają człowieka na kolana. Po każdej takiej cudownej rzeczy, czy jest to książka, film, obraz zawsze wydaje mi się, że nie może być już nic lepszego, że nic mnie już tak mocno nie zaskoczy, że nie istnieje rzecz, która otworzyłaby kolejne ukryte zakamarki mojej duszy, serca, że nie ma już nieznanej mi emocji. Jak bardzo się mylę, pokazała mi właśnie ta książka.
     Ona mnie oczarowała i jest  kolejną cieniutką nitką, dzięki której staram się budować osobistą relację z Panem Bogiem.
    "Chata" pomogła mi poprawić mój obraz Boga. Pokazała, że konstruuję własnymi siłami Jego wizerunek, co oczywiście nie jest dobre, ponieważ bazuję tylko i wyłącznie na moim doświadczeniu, na melodii własnego serca, na relacji z moim ojcem. 

    Poza tym zrozumiałem, że nie jestem w stanie nawet w mikroskopijny sposób wyobrazić sobie miłości Bożej. Poczułem się z jednej strony  tak nieporadny w kochaniu i niezdolny do bezinteresownej miłości ale na szczęście z drugiej strony urosło we mnie pragnienie tak silne, by uczyć się tego od Jezusa. Coraz mocniej udaje mi się zrozumieć, czego próbuje nauczyć nas Chrystus, wydaje mi się widzieć różnicę między nawet idealnym wykonywaniem prawa, a najbardziej prostym i nieskomplikowanym okazywaniem i kierowaniem się miłością.  

     Naprawdę mogę całym sobą polecić Wam tą książkę i gwarantuję, że każdy znajdzie w niej coś cudownego.

     Oto kilka cytatów z Chaty:
  • Nie lekceważ cudu łez. One mogą być uzdrawiającymi wodami i strumieniem radości. Czasami są najlepszymi słowami, jakie potrafi wypowiedzieć serce.
  •  Bóg, będący podstawą całego stworzenia, żyje we wszystkim co istnieje, sprawia że znikają pozory, pod którymi kryje się rzeczywistość i prawda.
  •  Wybaczenie jest przede wszystkim dla wybaczającego. Pozwala uwolnić się od czegoś, co zżera cię żywcem, niszczy wszelką radość i zdolność do kochania.
  • Ludzie mają skłonność do uznawania czegoś za dobre albo złe, choć brakuje im wiedzy, żeby wygłaszać takie arbitralne sądy.
  • Weźmy powiedzmy przyjaźń (…). Jeśli ty i ja jesteśmy przyjaciółmi, istnieje w naszych stosunkach wyczekiwanie. Kiedy się rozstajemy, mamy nadzieję, że wkrótce się spotkamy, będziemy się śmiać i rozmawiać. Wyczekiwanie nie ma ścisłej definicji, jest żywe i dynamiczne, a przebywanie razem to wyjątkowy dar, którego nie dzieli z nami nikt inny. Ale co się stanie, jeśli zmienię „wyczekiwanie” na „oczekiwanie”, wyrażone wprost albo niewypowiedziane? Nagle do naszej relacji wkracza prawo. Raptem zaczyna się od ciebie wymagać, żebyś zachował się w sposób, który spełni moje oczekiwania. Już nie chodzi o mnie i o ciebie, tylko o to, co powinni przyjaciele, czy też inaczej mówiąc, o obowiązki dobrego przyjaciela. 
  • Łatwo wciągnąć się w grę „co by było gdyby”, ale jest to krótka i śliska droga do rozpaczy.
  • Ciemność wyolbrzymia lęki, kłamstwa i żale. Prawda jest taka, że są one bardziej cieniami, niż rzeczywistością, więc w mroku wydają się większe. Kiedy do miejsc, gdzie w tobie żyją, dociera światło, zaczynasz widzieć, je takimi, jakie są. 
    I mógłbym tak naprawdę bez końca. Ta książka przypomina mi trochę Małego Księcia. Obie są kopalnią bezcennych skarbów.
   

niedziela, 15 grudnia 2013

natchnieni - Sarah McLachlan - Angel

W ramionach anioła
Odlecę daleko stąd
Z ciemności i zimnej pustki
I z nicości, której się boję
Wyciągnięty z ruin
Z mojej cichej zadumy
W ramionach anioła
Wierzę, że odnajdę w nich pocieszenie

(fragment "lekko" przeze mnie zmieniony)

 

Izaak - on się uśmiecha

Jestem tylko lampą, która płonie i świeci i lękam się, bym nie zgasł pod podmuchem pychy.
(św. Augustyn)
 
Oczy wszystkich zwracają się ku Tobie, a Ty ich karmisz we właściwym czasie.
(Ps 145)

Nie miłość cię ogranicza ale jej brak.
(Chata - Paul Young)

Spraw wokół siebie ciszę, jeśli chcesz usłyszeć śpiew swojej duszy.
(gdzieś przeczytane)

Świadectwo złoży nie ten, kto wiele wie ale ten, kto wiele rozumie.
(zasłyszane)

Natchnieni - Stephanie Menn


Emotionslos!?

Nur weil ich „Nein“ sage, heißt das nicht,
dass ich Dich nicht liebe.
Nur weil ich nicht mit Dir zusammen bin, heißt das nicht,
dass ich Dich nicht achte.
Ich erscheine emotionslos, kalt und abweisend.
Doch in meinem Inneren sieht es anders aus.
Ich kann sehen, welchen Schmerz Dir mein „Nein“ bereitet.
Ich kann sehen, dass Du die Hintergründe für das „Nein“ nicht erfassen kannst.
Ich kann sehen, wie viele Emotionen in Dir gegen mich hochkommen.
Ich kann Dich verstehen und Deinen Schmerz sehen.
Doch trotzdem ist diese Entscheidung, so wie ich sie jetzt treffe, wichtig.
Ich treffe sie aus Liebe, weil jetzt gerade dieses „Nein“ wichtig ist.
Vielleicht jetzt noch nicht verständlich für Dich.
Trotzdem liebe ich Dich.


Beznamiętnie!?

Tylko dlatego, że mówię „nie“, nie oznacza to,
że Cię nie kocham.
Tylko dlatego, że nie jestem z Tobą, nie znaczy to
że nie zwracam na Ciebie uwagi.
Wydaję się być obojętny, zimny i obcy.
Jednak w środku jestem zupełnie inny.
Widzę, jaki ból sprawia Ci moje „nie”
Widzę, że nie potrafisz zrozumieć powodów tego słowa.
Widzę ile budzę w Tobie emocji
Mogę Cię zrozumieć i widzę Twój ból.
Jednak mimo wszystko decyzja, która teraz podejmuje jest ważna.
Działam z miłości, ponieważ właśnie teraz moje „nie” jest ważne.
Być może w tym momencie tego nie rozumiesz.
Ale kocham Cię.

(tłumaczenie z niemieckiego własne)