Boże, który zadziwiasz mnie wspaniałością Twego planu zbawienia. Uwielbiam Cie w tym, że się jeszcze nie znudziłeś człowiekiem, że nie zwinąłeś całego stworzenia, jak starego pergaminu, bo okazał się być największym problemem.
Uwielbiam Cię w tym, że chociaż ludzka bylejakość sprzeciwia się Twojemu planowi i Twojej woli, to jednak Ty właśnie z takiego marnego tworzywa tkasz wspaniały dywan zbawienia świata.
Uwielbiam Cię także w tym, że istnieję, żyję i że również w stosunku do mojego życia masz wspaniały plan. I że także w moim przypadku ten Twój plan realizuje się mimo moich upadków, ran, niekonsekwencji, słabości.
Bądź uwielbiony Boże, którego Opatrzność przywiodła mnie, aż do tej chwili.
wtorek, 12 listopada 2013
Głos o rzeczach Boskich - św. Jan od Krzyża
Bez podstaw, a
oparty,
Bez światła, w ciemnym grobie
Wyniszczam się sam w sobie.
Bez światła, w ciemnym grobie
Wyniszczam się sam w sobie.
Ma dusza już wyzbyta
Ze wszelkiej rzeczy tu,
Wznosi się ponad siebie
Życiem podobnym do snu.
Bóg tylko mym oparciem;
Gubię się tylko w myśli tej,
Żem słaby lecz i mocen,
To szczęście duszy mej!
Choć widzę mroki
wkoło
W śmiertelnym życiu tym,
Dostrzegam i blask jasny
W nadziemskim życiu - hen...
Bo miłość życia tego
Im więcej się ukryje,
Tym wyżej wznosi wzrok.
W śmiertelnym życiu tym,
Dostrzegam i blask jasny
W nadziemskim życiu - hen...
Bo miłość życia tego
Im więcej się ukryje,
Tym wyżej wznosi wzrok.
poniedziałek, 11 listopada 2013
najlepszy skarb
Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go
pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko,
co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili.
(Mt 13,44-48)
W Ewangelii św. Mateusz przytacza trzy przypowieści Jezusa. Dwie pierwsze mówią o poszukiwaniu. Ostatnia zaś o wyborze. We wszystkich Chrystus ukazuje, co powinno stanowić cel życia ludzkiego. Krótko mówiąc celem jest: poszukiwanie tego, co jest dla życia najdrogocenniejsze. Jezus mówi, że tym czymś jest Królestwo Niebieskie. Dlatego należy uczynić wszystko, aby idąc przez życie, odnaleźć je i zdobyć jako coś, co raduje serce.
Królestwo to jest skarbem ukrytym w różnorodności spraw tego świata. Można je jednak znaleźć i zdobyć. Ale potrzeba do tego nieco wysiłku. Królestwo Niebieskie podobnie, jak skarb ukryty w roli, jest możliwe do nabycia ale jednak za cenę pewnej rezygnacji z tego, co się posiada albo dokładniej z tego, co ten świat daje, jako własność do posiadania.
Jeśli skarb ten, jak mówi Jezus, jest podobny do Królestwa Niebieskiego, to trzeba szukać odpowiedzi na pytanie o to, gdzie jest on ukryty dla każdego z nas. Wystarczy trochę zadumy, aby znaleźć poprawną odpowiedź. Rolą pozostaje zawsze Ewangelia Chrystusa. Aby przynależała ona do mnie muszę wyzbyć się wszystkiego, czym pociąga mnie ten świat. Zagłębić się w niej to znaczy pozwolić jej wpływać na moje życie tak, aby każdy czyn był kierowany właśnie nią i aby ukazywał ten ukryty skarb, który stanie się radością mojego życia.
W trzeciej przypowieści Jezus mówi o różnorodności złowionych ryb oraz wyborze dobrych i odrzuceniu złych. Podobnie będzie na sądzie ostatecznym ale poza tym z tych słów płynie głębokie pouczenie i wskazówki dla naszego codziennego postępowania. Powinniśmy uczyć się wybierać dobrze z tak różnorodnych ofert i propozycji tego świata, przed którymi często stajemy. Odrzucać to, co stoi na przeszkodzie, na drodze do Boga, a wybierać tylko to, co daje pełną radość.
(Mt 13,44-48)
W Ewangelii św. Mateusz przytacza trzy przypowieści Jezusa. Dwie pierwsze mówią o poszukiwaniu. Ostatnia zaś o wyborze. We wszystkich Chrystus ukazuje, co powinno stanowić cel życia ludzkiego. Krótko mówiąc celem jest: poszukiwanie tego, co jest dla życia najdrogocenniejsze. Jezus mówi, że tym czymś jest Królestwo Niebieskie. Dlatego należy uczynić wszystko, aby idąc przez życie, odnaleźć je i zdobyć jako coś, co raduje serce.
Królestwo to jest skarbem ukrytym w różnorodności spraw tego świata. Można je jednak znaleźć i zdobyć. Ale potrzeba do tego nieco wysiłku. Królestwo Niebieskie podobnie, jak skarb ukryty w roli, jest możliwe do nabycia ale jednak za cenę pewnej rezygnacji z tego, co się posiada albo dokładniej z tego, co ten świat daje, jako własność do posiadania.
Jeśli skarb ten, jak mówi Jezus, jest podobny do Królestwa Niebieskiego, to trzeba szukać odpowiedzi na pytanie o to, gdzie jest on ukryty dla każdego z nas. Wystarczy trochę zadumy, aby znaleźć poprawną odpowiedź. Rolą pozostaje zawsze Ewangelia Chrystusa. Aby przynależała ona do mnie muszę wyzbyć się wszystkiego, czym pociąga mnie ten świat. Zagłębić się w niej to znaczy pozwolić jej wpływać na moje życie tak, aby każdy czyn był kierowany właśnie nią i aby ukazywał ten ukryty skarb, który stanie się radością mojego życia.
W trzeciej przypowieści Jezus mówi o różnorodności złowionych ryb oraz wyborze dobrych i odrzuceniu złych. Podobnie będzie na sądzie ostatecznym ale poza tym z tych słów płynie głębokie pouczenie i wskazówki dla naszego codziennego postępowania. Powinniśmy uczyć się wybierać dobrze z tak różnorodnych ofert i propozycji tego świata, przed którymi często stajemy. Odrzucać to, co stoi na przeszkodzie, na drodze do Boga, a wybierać tylko to, co daje pełną radość.
Izaak - on się uśmiecha
Pragnij gorąco, aby Bóg uzupełnił dla swej czci twoje braki, o których tylko On wie.
(św. Jan od Krzyża)
Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić.
(1 kor 2,14)
Błogosławiony Bóg. Ten,
który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli
pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy
od Niego.
(2 Kor 1,3-4)
Ale Ja patrzę na tego, który jest biedny i
zgnębiony na duchu i który z drżeniem czci moje słowo.
(Iz 66,2)
niedziela, 3 listopada 2013
cud życia
Boże na krzywych i poplątanych liniach czasu i przestrzeni umieściłeś moje życie. Żyję do dzisiaj, co wobec zagrożeń, na jakie narażone jest ludzkie życie, już samo w sobie jest cudem.
Bądź uwielbiony w tym prostym fakcie, że żyję, że mam świadomość mojego istnienia.
Bądź uwielbiony w tym, że podtrzymujesz mnie w istnieniu.
Widocznie uważasz, że jestem temu światu potrzebny, że warto, żebym istniał. Na tej świadomości chcę budować moje życie.
Bądź uwielbiony w tym prostym fakcie, że żyję, że mam świadomość mojego istnienia.
Bądź uwielbiony w tym, że podtrzymujesz mnie w istnieniu.
Widocznie uważasz, że jestem temu światu potrzebny, że warto, żebym istniał. Na tej świadomości chcę budować moje życie.
drzewo genealogiczne Chrystusa
Ostatnio odkryłem genialne dzieła niemieckiego malarza Siegera Koedera.
Co zabawne, ja wpadałem na jego obrazy od czasu do czasu i wiem, że zawsze przyciągały mnie z taką siłą, że na dłuższą chwilę przystawałem. Wtedy nie wiedziałem, że autorem tych malowideł jest jeden i ten sam człowiek.
Koeder potrafi, moim zdaniem, pokazać, tak bardzo dokładnie sens wielu biblijnych wydarzeń. Niektórzy posiadają zdolność przekazywania Bożego światła słowem, a Koeder należy do tych, którzy robią to pędzlem, barwami, grą światła, kształtem. Zapraszam do pochylenia się i refleksji nad obrazem zatytułowanym: drzewo genealogiczne Jezusa Chrystusa.
Bóg działa w naszych losach. Podobnie było w historii, której uwieńczeniem były narodziny Syna Bożego. Obraz jest tak skomponowany, iż ludzie, za którymi stoją różne historie biblijne, stanowią pień i konary tego drzewa.
Wydarzenie Wcielenia wyrasta niejako z ludzkiej historii. Przyjrzyjmy się postacią. Są tak charakterystycznie przedstawione, że nietrudno domyślić się o kogo chodzi. Choć najdłużej zastanawiałem się nad osobą najwyżej stojącego mężczyzny po prawej stronie. A kiedy odkryłem jego tożsamość, zdziwiłem się, że od razu na to nie wpadłem. Dla mnie jest to naprawdę istotne, gdyż owa postać ma w moim życiu ogromne znaczenie. Ale po kolei.
Na samym dole mamy postać Abrahama,
pobłogosławionego przez Boga, aby sam stal się błogosławieństwem dla narodów.
Po lewej stronie widać jego wnuka Jakuba,
śniącego o drabinie nadziei, po której Bóg zstąpi zbawić ludzi.
Po prawej stronie widzimy Dawida z harfą,
śpiewającego niemilknący przez całą ludzką historie hymn pochwalny Bogu.
W centrum między nimi Mojżesz
podnosi wysoko ręce z tablicami Przymierza. Trzyma je oburącz, niejako zawisa na tym Bożym Słowie.
A obok niego Jan Chrzciciel,
którego jedynym celem życia był właśnie ten gest, wskazanie na Chrystusa Zbawiciela.
I wreszcie postać najcichsza na tym obrazie. Józef.
Mąż Maryi, ten któremu dane było opiekować się Synem Bożym. Zastyga niejako w postawie uwielbienia i adoracji, tak, jakby nic innego go nie obchodziło, jakby jedynie słuchał. Niby najmniejszy w tej całej historii, ale przecież jakże wielki.
Całe drzewo zmierza ku szczytowi. Oto Maryja trzyma w dłoniach małego Jezusa. Sama pozostaje niejako w cieniu. Jej twarz jest częściowo zasłonięta. Natomiast w postaci Chrystusa mieszczą się ze sobą dziecięca bezradność i nagość ale jednocześnie otwarcie i zaproszenie do przyjęcia Go.
Kończąc, zacytuje słowa św. Pawła: Pamiętaj, nie ty podtrzymujesz korzeń ale korzeń ciebie (Rz 11,18).
Co zabawne, ja wpadałem na jego obrazy od czasu do czasu i wiem, że zawsze przyciągały mnie z taką siłą, że na dłuższą chwilę przystawałem. Wtedy nie wiedziałem, że autorem tych malowideł jest jeden i ten sam człowiek.
Koeder potrafi, moim zdaniem, pokazać, tak bardzo dokładnie sens wielu biblijnych wydarzeń. Niektórzy posiadają zdolność przekazywania Bożego światła słowem, a Koeder należy do tych, którzy robią to pędzlem, barwami, grą światła, kształtem. Zapraszam do pochylenia się i refleksji nad obrazem zatytułowanym: drzewo genealogiczne Jezusa Chrystusa.
Bóg działa w naszych losach. Podobnie było w historii, której uwieńczeniem były narodziny Syna Bożego. Obraz jest tak skomponowany, iż ludzie, za którymi stoją różne historie biblijne, stanowią pień i konary tego drzewa.
Wydarzenie Wcielenia wyrasta niejako z ludzkiej historii. Przyjrzyjmy się postacią. Są tak charakterystycznie przedstawione, że nietrudno domyślić się o kogo chodzi. Choć najdłużej zastanawiałem się nad osobą najwyżej stojącego mężczyzny po prawej stronie. A kiedy odkryłem jego tożsamość, zdziwiłem się, że od razu na to nie wpadłem. Dla mnie jest to naprawdę istotne, gdyż owa postać ma w moim życiu ogromne znaczenie. Ale po kolei.
Na samym dole mamy postać Abrahama,
pobłogosławionego przez Boga, aby sam stal się błogosławieństwem dla narodów.
Po lewej stronie widać jego wnuka Jakuba,
śniącego o drabinie nadziei, po której Bóg zstąpi zbawić ludzi.
Po prawej stronie widzimy Dawida z harfą,
śpiewającego niemilknący przez całą ludzką historie hymn pochwalny Bogu.
W centrum między nimi Mojżesz
podnosi wysoko ręce z tablicami Przymierza. Trzyma je oburącz, niejako zawisa na tym Bożym Słowie.
A obok niego Jan Chrzciciel,
którego jedynym celem życia był właśnie ten gest, wskazanie na Chrystusa Zbawiciela.
I wreszcie postać najcichsza na tym obrazie. Józef.
Mąż Maryi, ten któremu dane było opiekować się Synem Bożym. Zastyga niejako w postawie uwielbienia i adoracji, tak, jakby nic innego go nie obchodziło, jakby jedynie słuchał. Niby najmniejszy w tej całej historii, ale przecież jakże wielki.
Całe drzewo zmierza ku szczytowi. Oto Maryja trzyma w dłoniach małego Jezusa. Sama pozostaje niejako w cieniu. Jej twarz jest częściowo zasłonięta. Natomiast w postaci Chrystusa mieszczą się ze sobą dziecięca bezradność i nagość ale jednocześnie otwarcie i zaproszenie do przyjęcia Go.
Kończąc, zacytuje słowa św. Pawła: Pamiętaj, nie ty podtrzymujesz korzeń ale korzeń ciebie (Rz 11,18).
Izaak - on się uśmiecha
W ucisku wzywałem Pana, Pan mnie wysłuchał i na wolność
wyprowadził.
(Ps 118,5)
Ożywcza roso w znużeniu,
Ogniu wśród chłodu zwątpienia
I jasne światło nadziei,
Przyjdź do nas, Duchu Najświętszy!
(Brewiarz)
Wstrętne dla Pana są usta kłamliwe, lecz w prawdomównych ma upodobanie.
(Prz 12,22)
(nawet jeśli kłamstwo nikomu nie szkodzi bezpośrednio, niestety chcemy tego, czy nie, wpływa na poziom wzajemnego zaufania - AMEN)
...albowiem
siły nabrałeś z Bogiem, zatem i z ludźmi mocny będziesz.
Dialog z Żydem
Tryfonem, 1,58,7
Niech doznana krzywda nie doprowadzi cię do zapominania o tym, że również krzywdziciel jest twoim bliźnim, który może dlatego jest krzywdzicielem, że nie spotkał się z prawdziwą miłością.
(św. Ireneusz)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












