piątek, 18 października 2013

nawet małą rzecz...

Pewna dwunastoletnia dziewczynka
napisała kiedyś w swoim dzienniczku:
"Jesteśmy ludźmi przyszłości,
to my musimy ulepszać sytuację.
Najgorszą rzeczą jest nic nie robić i patrzeć,
jak ten biedny świat się rozpada.
Wołamy: niech żyje pokój, a prowadzimy wojnę.
Powtarzamy: precz z narkotykami, a zabijamy sprawiedliwych.
A przecież nie jest postanowione,
że nie można skończyć z tym wszystkim.
Chciałabym Ci powiedzieć,
jeżeli jesteś smutny z powodu nienawiści w świecie,
nie płacz i nie trać nadziei, ale zrób coś,
nawet coś małego!"

św. Łukasz - święto Ewangelisty

    Rodzinnym miastem św. Łukasza była Antiochia Syryjska. Był poganinem, a nie Żydem. Naukę Chrystusa Łukasz przyjął przed przystąpieniem do św. Pawła. Nie należał do 72 uczniów Pana Jezusa.


    Z zawodu Łukasz był lekarzem, jak o tym pisze wprost św. Paweł Apostoł (Kol 4, 14). Należał do ludzi wykształconych i doskonale obeznanych z ówczesną literaturą. Świadczy o tym jego piękny język grecki, kronikarska dokładność informacji i umiejętność zdobywania źródeł. Jego znajomość judaizmu jest powierzchowna, a łacińskie imię wskazuje na jego pochodzenie.

     Łukasz zostawił po sobie dwie bezcenne pamiątki, które zaskarbiły mu wdzięczność całego chrześcijaństwa. Są nimi Ewangelia i Dzieje Apostolskie. 


    Chociaż sam prawdopodobnie nie znał Jezusa, to jednak badał świadków i od nich jako z pierwszego źródła czerpał wszystkie wiadomości. Formę i układ swej Ewangelii upodobnił do tekstu poprzedników, czyli do Mateusza i Marka. Ubogacił ją jednak w wiele cennych szczegółów, które tamci pominęli w swoich relacjach. Jako jedyny przekazał scenę zwiastowania i narodzenia Jana Chrzciciela i Jezusa, nawiedzenie św. Elżbiety, pokłon pasterzy, ofiarowanie Jezusa i znalezienie Go w świątyni - jest więc autorem tzw. Ewangelii Dzieciństwa Jezusa. Zawdzięczamy mu niejeden szczegół z życia Matki Bożej. On także przekazał pierwsze wystąpienie Jezusa w Nazarecie i próbę zamachu na Jego życie, wskrzeszenie młodzieńca z Nain, opowiadanie o jawnogrzesznicy w domu Szymona faryzeusza, o posługiwaniu pobożnych niewiast, zapisał okrzyk niewiasty: "Błogosławione łono, które Cię nosiło", gniew Apostołów na miasto w Samarii, rozesłanie 72 uczniów oraz przypowieści: o miłosiernym Samarytaninie, o nieurodzajnym drzewie, o zaproszonych na gody weselne, o zgubionej owcy i drachmie, o synu marnotrawnym, o przewrotnym włodarzu, o bogaczu i Łazarzu. Przekazał nam scenę uzdrowienia dziesięciu trędowatych i nawrócenie Zacheusza.


     Bardzo cennym dokumentem są także Dzieje Apostolskie. Jest to bowiem jedyny dokument o początkach Kościoła, mówiący o tym, co się działo po wniebowstąpieniu Jezusa. Ponieważ w wielu wypadkach Łukasz sam był uczestnikiem opisywanych wydarzeń, związanych z podróżami apostolskimi św. Pawła, dlatego przekazał ich przebieg z niezwykłą sumiennością.


    Według legendy malował portrety Jezusa, apostołów, a zwłaszcza Maryi, Matki Bożej. Dante określił Łukasza "historykiem łagodności Chrystusowej". 


    Nie wiemy, gdzie znajduje się grób św. Łukasza. Przyznają się do posiadania jego relikwii Efez, Beocja, Wenecja i Padwa. Przez długie wieki pokazywano i czczono relikwie św. Łukasza w Konstantynopolu. Tam miały być przeniesione za cesarza Justyniana (ok. 527). Potem relikwie przewieziono do Wenecji, a stąd w czasie najazdu Węgrów miały być umieszczone dla bezpieczeństwa w Padwie (899). Do dnia dzisiejszego pokazują je tam w kaplicy bazyliki św. Justyny.

czwartek, 17 października 2013

szafelnia - niewiara, błahostki, prośby - 101 drobiazgów

Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli». A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?» 
(Łk 4, 20-22)


    Dlaczego mieszkańcy Nazaretu nie zobaczyli w Jezusie Zbawicie? Dlaczego nie uwierzyli w Niego i nie przyjęli Chrystusa do swojego życia?
    Myślę, że to pokazuje, jak bardzo zamknięte są nasze serca i jak mocno ograniczone jest nasze myślenie. Jak mało pragniemy, by Bóg to zmienił. Kierujemy się tym, co pochodzi od nas. Sami myślimy. Sami decydujemy. Sami działamy. 
    Patrząc na Pana Boga nakładamy na Jego obraz filtry. Grube warstwy. Wiele jest tych warstw, na przykład filtr naszych przekonań, naszych zwyczajów, sposobu myślenia. Kolejne warstwy to myśli, czy coś wypada, czy to zgadza się z moim światopogladem, czy to Panu Bogu by się spodobało. 

    Ostatnio przydarzyła mi się pewna rozmowa. Byłem w drodze ze znajomą, niepełnosprawna osobą. Tego dnia rano okropnie padało. Za oknem było szaro i ponuro, bez najmniejszych śladów słońca. Nie marudziłbym za bardzo, gdyby nie fakt, że akurat wtedy potrzebna nam była pogoda, przynajmniej, by było sucho, głównie ze względu na tę osobę, która siedzi w wózku. I kiedy dojechaliśmy do miasta nagle pogoda poprawiła się, nawet wyszło słońce. Wtedy w rozmowie powiedziałem, że Bóg wysłuchał mojej modlitwy i prośby. Owa osoba była zaskoczona, rzekłbym nawet trochę zbulwersowana, ponieważ, cytuję jej słowa: jak można Panu Bogu zawracać głowę takimi błahymi sprawami, przecież On ma ważniejsze rzeczy na głowie. 

    Zarówno w tamtym momencie, jak i teraz uważam, że ta osoba nie ma racji. Sądzę, że nasze myślenie jest naprawdę ograniczone, a obraz Pana Boga zniekształcony. Nasza wiara nie jest wolna, jest zniewolona przez nasze pojmowanie Bożej wszechmocy i miłosierdzia. 
   Pan Jezus uczy nas byśmy byli, jak dzieci. A jakie są dzieci? One przychodzą do swoich rodziców ze wszystkim. Ze smutkami i z radościami. Potrafią się dzielić każdą emocją. Przychodzą z ufnością, że nie zostaną odtrącone. Przychodzą do rodziców, przy których czują się bezpiecznie i przed którymi nie mają tajemnic. Nie patrzą na to, czy wypada mamę poprosić o lizaka, czy tatę o pomoc. Przychodzą z pragnieniami, marzeniami, wierząc, że ich prośby mogą zostać wysłuchane. 


    Nie chcę przez to powiedzieć, że Pana Boga mamy traktować instrumentalnie ale On przecież zna nas najlepiej, a także to, co czujemy. Przed Nim nic nie ukryjemy, więc nie bójmy się z Nim rozmawiać o wszystkim. Kiedy z kimś częściej przebywamy i rozmawiamy, poznajemy go lepiej i budujemy mocniejszą więź. Myślę, że nic nie jest błahe, a najważniejsze jest, że ufamy, że Bóg jest wszechmocny i nieskończenie dobry.
    Oczywiście uczmy się też pokornego przyjmowania rzeczy, które nie są po naszej myśli, bowiem nie wszystko to o co prosimy, jest nam tak naprawdę potrzebne.

Izaak - on się uśmiecha

Rozpoznać w losu przemianach Najświętszą wolę Chrystusa.
(brewiarz)

Ludzkie wsparcie jest zawodne.
(Ps 108)

Bóg jest dla niej ucieczką i siłą, dlatego się nie zachwieje. 
(brewiarz)

Z całego serca zaufaj Mnie, a ja Cię poprowadzę.
(Prz 3,5)

Krótko mówiąc, nieomylnym sprawdzianem, czy naukę Ewangelii rozumiemy autentycznie, jest to, czy pobudza nas ona do miłości.
(Tajemnice biblii) 

Natchnieni - o. Alojzy Henel

"Powracać do modlitwy
 młodziutkiej,
 świeżej,
 jak wiosenna zieleń
 w koniuszkach pączków.
 
 Powracać do rozmowy
 delikatnej,
 wrażliwej,
 otwartej,
 zapatrzonej w ludzi,
 jak oczy małych dzieci.
 
 Powracać,
 gdy ma się sto lat,
 i trzeba to osiągnąć
 wysiłkiem całego ciała
 i całej duszy."
 

środa, 16 października 2013

natrafić, wypełnić się, stać się....

Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane...
(Łk 4,17)

Nic nie dzieje się bez przypadku.  Niektóre sytuacje w życiu Pan zsyła nam świadomie. Specjalnie po to, by przez nie działać na nas, na nasze serce i ducha. By kształtować nas. Te rzeczy wypływają z zamysłu Bożego, są wynikiem Jego woli. 
    Poza tym życie obfituje w liczne możliwości, które możemy wykorzystać według naszej wolności, dowolnie tak, jak chcemy. Napełnieni Duchem Świętym możemy patrzeć, smakować i pojmować, by dojrzewać i rosnąć w oczach Pana. 
    Podobnie jest z czytaniem Biblii i jej interpretowaniem. Czytając fragment Pisma Świętego każdy z nas może widzieć w nim coś innego, zwrócić uwagę na inne słowo, wyciągnąć zupełnie inne światło. A to nie znaczy, że ktoś się myli i błądzi. Dopóki mieścimy się w granicach Słów Chrystusa i nauki Kościoła jest to tylko z pożytkiem dla nas i naszych bliźnich.
     Patrzę na wydarzenia w moim życiu i widzę wciąż działanie Boga. Nie przejmuje się tym, że ktoś mógłby tego samego nie zauważyć. Wszystko, co zbliży mnie do Pana jest dobre.

dwa osiołki

    Do Betlejemskiej groty przybyły dwa osiołki, zmęczone i wyczerpane. Ich grzbiety były wyliniałe i wygięte pod ciężkimi pakunkami, które młynarz, ich właściciel, ładował na nie codziennie, oraz od uderzeń kija, których im nie szczędził.
     Pozostały chwilę, aby podziwiać Dziecię. Oddały mu cześć i modliły się jak wszyscy. Przy wyjściu oczekiwał na nie niemiłosierny młynarz.
     Oba osiołki wyruszyły ze spuszczonymi głowami, z ciężkimi ładunkami na grzbietach.
- To wszystko na nic – odezwał się pierwszy. – Prosiłem Mesjasza, żeby zdjął ze mnie ten ciężar i nie uczynił tego.
- Ja natomiast – odezwał się drugi, który poruszał się z widoczną energią – poprosiłem Go, aby dodał mi sił do jego noszenia. Jeśli ktoś ci mówi: „Życie jest ciężkie”, spytaj go: „W porównaniu do czego?”