czwartek, 17 października 2013

Izaak - on się uśmiecha

Rozpoznać w losu przemianach Najświętszą wolę Chrystusa.
(brewiarz)

Ludzkie wsparcie jest zawodne.
(Ps 108)

Bóg jest dla niej ucieczką i siłą, dlatego się nie zachwieje. 
(brewiarz)

Z całego serca zaufaj Mnie, a ja Cię poprowadzę.
(Prz 3,5)

Krótko mówiąc, nieomylnym sprawdzianem, czy naukę Ewangelii rozumiemy autentycznie, jest to, czy pobudza nas ona do miłości.
(Tajemnice biblii) 

Natchnieni - o. Alojzy Henel

"Powracać do modlitwy
 młodziutkiej,
 świeżej,
 jak wiosenna zieleń
 w koniuszkach pączków.
 
 Powracać do rozmowy
 delikatnej,
 wrażliwej,
 otwartej,
 zapatrzonej w ludzi,
 jak oczy małych dzieci.
 
 Powracać,
 gdy ma się sto lat,
 i trzeba to osiągnąć
 wysiłkiem całego ciała
 i całej duszy."
 

środa, 16 października 2013

natrafić, wypełnić się, stać się....

Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane...
(Łk 4,17)

Nic nie dzieje się bez przypadku.  Niektóre sytuacje w życiu Pan zsyła nam świadomie. Specjalnie po to, by przez nie działać na nas, na nasze serce i ducha. By kształtować nas. Te rzeczy wypływają z zamysłu Bożego, są wynikiem Jego woli. 
    Poza tym życie obfituje w liczne możliwości, które możemy wykorzystać według naszej wolności, dowolnie tak, jak chcemy. Napełnieni Duchem Świętym możemy patrzeć, smakować i pojmować, by dojrzewać i rosnąć w oczach Pana. 
    Podobnie jest z czytaniem Biblii i jej interpretowaniem. Czytając fragment Pisma Świętego każdy z nas może widzieć w nim coś innego, zwrócić uwagę na inne słowo, wyciągnąć zupełnie inne światło. A to nie znaczy, że ktoś się myli i błądzi. Dopóki mieścimy się w granicach Słów Chrystusa i nauki Kościoła jest to tylko z pożytkiem dla nas i naszych bliźnich.
     Patrzę na wydarzenia w moim życiu i widzę wciąż działanie Boga. Nie przejmuje się tym, że ktoś mógłby tego samego nie zauważyć. Wszystko, co zbliży mnie do Pana jest dobre.

dwa osiołki

    Do Betlejemskiej groty przybyły dwa osiołki, zmęczone i wyczerpane. Ich grzbiety były wyliniałe i wygięte pod ciężkimi pakunkami, które młynarz, ich właściciel, ładował na nie codziennie, oraz od uderzeń kija, których im nie szczędził.
     Pozostały chwilę, aby podziwiać Dziecię. Oddały mu cześć i modliły się jak wszyscy. Przy wyjściu oczekiwał na nie niemiłosierny młynarz.
     Oba osiołki wyruszyły ze spuszczonymi głowami, z ciężkimi ładunkami na grzbietach.
- To wszystko na nic – odezwał się pierwszy. – Prosiłem Mesjasza, żeby zdjął ze mnie ten ciężar i nie uczynił tego.
- Ja natomiast – odezwał się drugi, który poruszał się z widoczną energią – poprosiłem Go, aby dodał mi sił do jego noszenia. Jeśli ktoś ci mówi: „Życie jest ciężkie”, spytaj go: „W porównaniu do czego?”


poniedziałek, 14 października 2013

Izaak - on się uśmiecha

Jeśli się będziemy Go zapierali, to i On nas się zaprze.
(2 Tm 2, 12) 
  
Wołałeś w ucisku, a Ja cię ocaliłem.
(Ps 81)

Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.
(Rz 12, 1-2)

Przypomnijcie sobie to wszystko, co On uczynił z Abrahamem, i jak doświadczył Izaaka, i co spotkało Jakuba. Jak bowiem ich poddał Bóg próbie ogniowej, by doświadczyć ich serca, tak i na nas nie zesłał kary, lecz raczej dla przestrogi karci tych, którzy zbliżają się do Niego.
(Jdt 8, 25-26a. 27) 

Wino i kobiety wykolejają mądrych.
(Syr 19,2 - kto, by pomyślał !!!) 

szafelnia - wypełniać wszystko...?

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go.
Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.

(Łk 2, 39-50)

 
    Nigdy nie przyszłoby mi do głowy oceniać Najświętszą Maryję Pannę i św. Józefa ale czytając ten fragment kilkakrotnie zwróciłem uwagę na następujące zwroty: wykonali wszystko według zakonu...; chodzili co roku na święto...; jak to było w zwyczaju...
    Zacząłem się nad tym zastanawiać i pomyślałem, że nawet Maryja i jej oblubieniec przechodzili drogę dojrzewania w wierze, a Pan kształtował ich serca. Bóg z miłości do nas stawia nas wobec takich sytuacji, by ukazać nam nasze niedoskonałości, przyzwyczajenia, niekoniecznie dobre albo, by  po prostu zdemaskować naszą niedojrzałość.
    
    Z tego fragmentu wypływają dla mnie dwa bardzo istotne kwestie. Na pozór ogromnie podobne ale w rzeczywistości różnica jest istotna. Wszystko zależy, jak się na przedstawione postawy spojrzy i zinterpretuje. 


    Po pierwsze  można przestrzegać, dbać o wykonywanie przykazań, pielęgnować zwyczaje ale mimo tego wymijać się z Panem Bogiem. Można Go stracić z oczu.Można skoncentrować się na drodze, którą już od dawna idziemy i wcale nie musi ona być zła. Przyzwyczaić się do stałych elementów i składowych naszego życia i wcale nie muszą one być niewłaściwe. A jednak możemy zgubić Boga. Może nawet nieświadomie ale poruszamy się i idziemy, nie szukając. Zbyt płytko. Bez miłości i namiętności. Bez pragnienia serca. Niby wszystko wypełnione ale ... gdzie jest Pan?
    Po drugie i to jest może gorsze, gdy świadomie zadowalamy się naszym "przykładnym życiem", dbałością o przepisy i tradycje. Przepełnieni dumą bycia dobrym chrześcijaninem, nie zauważamy, nie zauważamy, że nie ma z nami Jezusa. Idziemy sami, niosąc własne zadowolenie. Sam Chrystus wielokrotnie pokazywał, jak mało znaczy wypełnianie prawa i nakazów dla zasady. Albo życie puste dla litery prawa. 


    Tak naprawdę liczy się coś innego. Najważniejsze, by Bóg był na pierwszym miejscu ale nie z obowiązku ale z miłości. By w Nim był początek każdego naszego kroku. Serce nawet błądzące i niedoskonałe ale pełne pasji i namiętności. Oczy może czasami zmęczone i niewyraźnie widzące ale skierowane na Pana Boga.

taka krótka, prosta, wielka myśl... - o. Henel

"Pozostań!
 W ponurych wnętrzach
 trzeba wstawiać szyby,
 które mają radosne
 kolory."