poniedziałek, 14 października 2013

taka krótka, prosta, wielka myśl... - o. Henel

"Pozostań!
 W ponurych wnętrzach
 trzeba wstawiać szyby,
 które mają radosne
 kolory."
 

wierzysz w cuda?

- Wierzysz w cuda?
- Tak.
- Naprawdę? A czy widziałeś jakiś cud?
- Cud? Oczywiście.
- Jaki?
- Ciebie.
- Mnie? Czyżbym był cudem?
- Tak.
- Nie rozumiem?
- Oddychasz. Masz delikatną i ciepłą skórę. Twoje serce bije. Widzisz. Słyszysz. Biegasz. Jesz. Śpiewasz. Myślisz. Śmiejesz się. Kochasz. Płaczesz…
- Czy tak? I to jest właśnie cud?

Izaak - on się uśmiecha

Tyle od Pana Boga otrzymujemy, a tak mało z tego rozumiemy.
(słowa z dzisiejszego kazania)

Niczego się nie boję, bo Pan jest ze mną.
On ciężko mnie ukarał, ale na śmierć nie wydał.
Dziękuję Panu, że mnie wysłuchał i stał się moim Zbawcą.
Wierzę, że nie umrę, ale żyć będę i głosić dzieła Pana.
On jest moim Bogiem, chcę Mu dziękować.
(Psalm 118)

Królestwo Boże to nie sprawa tego, co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. A kto w taki sposób służy Chrystusowi, ten podoba się Bogu i ma uznanie u ludzi.
(Rz 14, 17-19) 

Otwórz wargi moje.
(Ps 51)
 
 Okaleczenia, które człowiek w sobie nosi, powstały w skutek jego grzeszności. 
(Tajemnice biblii)

sobota, 12 października 2013

duszą modlitwy jest miłość

    W modlitwie jest kilka elementów ważniejszych aniżeli zanoszone w niej słowa. Słowa mojej modlitwy są oczywiście bardzo ważne. Nie bez znaczenia jest to, co zanoszę Panu, z czym się do Boga zwracam i w jaki sposób ale są w modlitwie co najmniej trzy rzeczy jeszcze ważniejsze.


     Po pierwsze modlitwa jest rozmową człowieka z Bogiem. Warunkiem bez którego żadna rozmowa nie może istnieć jest nawiązanie łączności z drugą osobą, "pozyskanie" jej obecności. Można z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jest to o wiele ważniejsze w modlitwie, niż słowa. Bycie w obecności Boga, jak ktoś kochający. Czasami Boża obecność tak mocno nas pochłonie, że niepotrzebne będą słowa. Wtedy jesteśmy w Jego obecności i czujemy pragnienie, by przeniknął całe nasze serce. Mimo, że nie wypowiadane jest ani jedno słowo, to jest to najprawdziwsza modlitwa. 


    Po drugie w rozmowie bardzo istotne jest nie tyle mówienie, co słuchanie. A co dopiero w obecności Boga. Moglibyśmy nawet stwierdzić, że nie wypada nam mówić. Poza tym, co byłoby odpowiednie. A może to Bóg chce nam coś powiedzieć? Dlatego modlitwa potrzebuje wyciszenia się i otwarcia uszu duszy. Zatem wsłuchiwanie się w Boży głos jest również prawdziwą modlitwą, nawet jeśli z naszej strony nie padnie nawet słowo. 
    Po trzecie rzecz ważniejsza, niż słowa, a mianowicie miłość, rozmowa z Bogiem w miłości. Taka rozmowa nie polega tylko na przekazywaniu sobie słów ale na dawaniu siebie.

miłość nie szuka swego - według Moniki

"Ach, żyć miłością - to dawać bez miary,
 bo kto miłuje, w liczbach się nie gubi
 i nic za swoje nie żąda ofiary,
 wiedząc, że miłość rachować nie lubi.
 Lekko biec mogę, bo wszystko oddałam
 Sercu  Bożemu, co tryska słodkością.
 Jeden skarb tylko sobie zatrzymałam,
 żyję miłością!"
 (św. Teresa z Lisieux)






     Żyjemy w kulturze, która systematycznie oducza nas czynienia daru z naszego życia na rzecz egoistycznego i natychmiastowego zaspokajania potrzeb, dlatego tak trudno jest nam zgodzić się na miłość, która nie szuka swego. Swojego dobra, sławy, racji, pożytku czy korzyści. 

     Obawiamy się podświadomie, że jak sami o siebie  nie zadbamy, to już nikt tego nie uczyni. A jeżeli już mamy nie szukać swego to czyjego? Osoba wierząca nie powinna mieć z tym problemu, wszak Jezus powiedział: "Szukajcie wpierw królestwa niebieskiego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane". Jezus zmienia optykę i zaleca, aby zająć się Nim, szukaniem Bożej sprawiedliwości w swoim sercu, a On zajmie się wszystkim innym. 


    W miłości, która nie szuka swego chodzi o przeniesienie akcentu - z siebie na Boga i zaraz później na drugiego człowieka. Tylko potrzeba w to uwierzyć, że "wszystko inne będzie nam dodane", tak ja uczyniła to Maryja, czy święta Tereska.

niedziela, 6 października 2013

Jeśli kto przychodzi do Mnie... - Jacek Salij OP

Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem (Łk 14,26)

    Co to znaczy mieć w nienawiści samego siebie, pokazał nam Pan Jezus w Ogrójcu. Jego ludzka wola wzdrygała się na myśl przed męką i dopiero mocą krwawej modlitwy umieścił On swoją ludzką wolę w świetle woli Przedwiecznego Ojca. Zatem " ciemne" to niekoniecznie od razu złe albo grzeszne. W ludzkiej woli Syna Bożego nie było najmniejszego zła. A jednak dopiero w straszliwym wysiłku modlitwy Chrystus otworzył do końca ludzką wolę na wolę Ojca. 
    Podobnie, jak w Ogrójcu pokazał nam Chrystus, co to znaczy mieć w nienawiści siebie, tak wówczas, gdy miał dwanaście lat, pokazał nam, co to znaczy mieć w nienawiści ojca i matkę. W rodzicielskim stosunku Maryi i Józefa do Jezusa nie było na pewno żadnego zła ani skażenia grzechem. A jednak nawet tak idealnym rodzicom potrzebna była bolesna, trwająca trzy dni, wytężona praca ducha, żeby to rodzicielstwo otworzyło się jeszcze głębiej na wolę Bożą.

Izaak - on się uśmiecha

Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna.
(Łk 17,6)
 
Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla Ciebie łaskawość.
(Jr 31,3)

Odnówcie się duchem w waszym myśleniu i przyobleczcie nowego człowieka.
(Ef 4, 23-24)

On posyła aniołów na pomoc tym, którzy mają posiąść zbawienie.
(brewiarz)

Duszą modlitwy jest miłość.
(Tajemnice biblii)