piątek, 26 lipca 2013

zagadka biblijna - 4

Przyszło lato, słońce, energia i nowe siły. Dlatego pomyślałem, że to idealna pora na rozruszanie naszych szarych komórek. Zapraszam Was do malej zabawy. Od niedługiego czasu zajmujemy się ze znajoma wymyślaniem zagadek biblijnych i stwierdziłem, że przecież mogę podzielić się naszymi pomysłami na łamach bloga, wierząc i mając nadzieje, że niektórzy sięgną po Pismo Święte, by poszukać rozwiązania. 

    Zagadki nie są nie wiadomo jakie twórcze i błyskotliwe ale sprawiają dużo frajdy i radości.
Jeśli ktoś miałby ochotę wrzucić swój pomysł – pytanie- zadanie, bardzo proszę pisać.



Kolejne pytanie:
 

Ile razy i w jakich okolicznościach oraz co to oznacza ?W 2 Księdze Samuela pojawia się określenie "Niech mi to Bóg uczyni i tamto dorzuci".

czwartek, 25 lipca 2013

Szafelnia - a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę

Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!» Odpowiedział im Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. Jest wolą Tego, który Mię posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym». 
(J 6, 32-40)


    Mojżesz dał ludziom chleb, który zaspokoił ich potrzeby cielesne. Chrystusowi chodzi o pokarm, który daje wolność i zapewnia życie wieczne, a tym jest On sam. Dobrobyt, czy wolność? 
    Jezus jest Tym, który daje prawdziwe życie zarówno tu na ziemi, jaki i życie wieczne w niebie. 
    Chrystus Pan jest ucieleśnieniem i spełnieniem naszych pragnień. Jest Tym, czego szukamy. W Nim czujemy się spełnieni, szczęśliwi, prawdziwi, wolni. Nagle wiele spraw okazuje się bez znaczenia. Nagle spoglądamy jakoś inaczej na otaczający nas świat. Widzimy uśmiech, czujemy radość, bez lęku poddajemy się trudom codzienności, mamy siłę, mamy chęci, czujemy wiatr w skrzydła, prawie podrywamy się do lotu. Odnajdujemy sens.
Już tutaj na ziemi zapewniamy sobie i uzyskujemy życie wieczne, kiedy pozwalamy na to, by Duch Święty natchnął nas i zaprowadził do Jezusa. 
    Jedyna droga to zaprzeć się siebie. Uwierzyć. Poczuć. Odrzucić lęk. Zaufać. Przyjść. Poddać się. Oddać serce. Położyć na dłoni Pana. Przylgnąć do Jego miłości. Stopić się w Bożym uścisku. 


Czy ja w to wierzę?
Widzę to i mimo wszystko tak często czynię inaczej, robię to, co sam chcę. Wiem, że czynię źle i nie potrafię inaczej. Nie potrafię przyjąć chleba życia.

    Panie pomóż mi być bardziej wrażliwym na Twoją obecność. Naucz mnie, jak zaprzeć się siebie. Otworzyć swoje serce, pozwolić, byś go dotknął swoją miłością. Pokaż mi, jak przyjść do Ciebie. Wytłumacz mi, bym zrozumiał, że jesteś Chlebem życia. Bym w końcu uwierzył, a nie udawał, nie oszukiwał samego siebie. Spraw, by moje serce zapragnęło życia wiecznego. 

Natchnieni - Anselm Gruen - Cisza

    Milczenie jest duchową drogą w najczystszej formie. W milczenie spotykamy siebie i naszą wewnętrzną prawdę. Milczenie jest także sposobem uwolnienia się od myśli, które nas stale zajmują. Ale nie jest to milczenie zewnętrzne, tylko swego rodzaju milczenie serca. Przy czym zewnętrzna cisza, może pomóc nam w tym, by uspokoić własne serce, uspokoić emocje, by nami nie decydowały. 

     Nazwanie i wypowiedzenie bólu jest sposobem na jego uzdrowienie. Jednak milczenie może być także dobrym sposobem na gojenie ran. W milczeniu można opanować wewnętrzne pobudzenie i sprawić, że wróci trzeźwe myślenie i spokój. 

Zgoda na siebie samego

    Emmanuel - Bóg jest z nami. Pan nie przychodzi do kogoś, kto jest doskonały, bez ran, bez problemów, bez upadków. Ale jest ze mną, z Tobą z naszymi doświadczeniami, lękami i niepowodzeniami.

Prorok Izajasz pisze:


Gdy głęboka cisza zalegała wszystko, a noc w swoim biegu dosięgała połowy, wszechmocne Twe słowo     z nieba, z królewskiej stolicy, jak miecz ostry niosąc Twój nieodwołalny rozkaz, jak srogi wojownik runęło pośrodku zatraconej ziemi.
(Mdr 18,14-15)


    W momencie, kiedy była największa ciemność, wtedy Słowo stało się ciałem. I w życiu każdego z nas to Słowo przychodzi z konkretnej ciemności, byśmy mogli wytrwać, przetrwać drogę i dotrzeć do celu. Ciemnością jest często nasza przeszłość. Nie możemy się odciąć od przeszłości.
    Przebaczenie zakłada akceptacje, zgodę na siebie samego. Zgoda na taką osobę, jaką jestem. Z konkretną historią, niekoniecznie piękną, a może tragiczną. Z takim wyglądem, z takim stanem moralnym, psychicznym, fizycznym. Ta zgoda i akceptacja pomaga odkryć Boga. Wszelka ucieczka od tej przeszłości jest ucieczką od Boga. 



    Szatan i współczesny świat mówią nam o życiu pełnym szczęścia, bez problemów, trosk, chorób. Obiecują coś, co jest życiem nierealnym, życiem którego nie ma. To jest iluzja. A pójście w stronę tej iluzji, uleganie takim wizjom, pogłębia pustkę i cierpienie.
    Jezus przychodzi do nas i niesie w darze naszą przeszłość, chce nam pokazać, że nie jest to przeszłość stracona, bo każda chwila naszego życia jest cenna w oczach Boga i ma ogromna wartość. Nawet jeśli popełniliśmy błędy, nawet jeśli zgrzeszyliśmy to jest to bardzo cenne. 


    Kiedy czytamy w Piśmie Świętym o ucztach, które są zapowiedzią uczt niebieskich, widzimy, że zaproszonymi są ubodzy, kalecy, poranieni, żebracy, ludzie bez znaczenia, ułomni. Apokalipsa opisuje, ze najbliżej tronu Boga są ludzie uciśnieni, ludzie, którzy w życiu niczego nie osiągnęli, nie doświadczyli, oprócz bólu ale potrafili zaufać Bogu. I to wystarczyło. Zaakceptowali swoje życie, zgodzili się na nie i w Panu mieli nadzieję, że z tego ich życia, z mrocznej przeszłości Bóg uczyni dobro. 


    Nic się nie liczy, jeżeli nie jest zanurzone w miłości. Nie liczą się nasze grzechy, nie liczą się nasze rany, nie liczą się nasze doświadczenia, jeśli nie ma tam miłości. Jeżeli z miłością popatrzymy na nasze życie, na naszą historię, na nasze rany, wszystko zaczyna mieć wartość. Jeśli z miłością pochylimy się nad naszą mroczną historią ujrzymy Boga, jaśniejące światłu. Jego moc w słabości się doskonali. On potrafi ze zła wyprowadzić największe dobro, nasze zbawienie. 


    I to jest plan Boży, musimy Mu jedynie zaufać i pozwolić się poprowadzić.

środa, 24 lipca 2013

W krzyżu jest radość


 Wszyscy dźwigamy nasze codzienne krzyże. Każdy dźwiga jakiś krzyż...


 Jak "pokochać" swój krzyż? Jak go zaakceptować?


 Boże, jak często wołamy do Ciebie: "Zabierz to ode mnie!"


Upaść... to nie znaczy poddać się... (złóżmy nadzieję w Bogu)
 
  
Pragniemy żyć łatwo i bezproblemowo, boimy się poświęcenia...


 ...


 Boże, pomóż nam pamiętać, że Ty wiesz lepiej, czego potrzebujemy...


 Nasze ciepienie, poświęcenie, wyrzeczenie może zamienić się w skarb...


 Przez krzyż wzrastamy, rozwijamy się i możemy być bliżej... Boga


"Zbawienie przyszło przez krzyż"... niech to nie będą puste słowa

Izaak - on się uśmiecha

W naszym życiu nic nie ma znaczenia, jeżeli nie jest zanurzone w miłości.
(Nie bój się tylko wierz)

Przebaczenie zakłada akceptację, zgodę na siebie samego.
(Nie bój się tylko wierz) 

Jezu, pomóż nam, byśmy nasze serca złożyli w ręce Boga.Spraw, by nasze granice i droga przez pustynię przybliżyła nas, a nie oddaliła od Pana. 
(usłyszane na mszy monastycznej wspólnoty Jerozolimskiej) 

Wolność, czy dobrobyt?
(usłyszane na mszy monastycznej wspólnoty Jerozolimskiej)

Bóg wiary dochowuje na wieki, daje prawo uciśnionym i daje chleb głodnym.
Pan uwalnia jeńców, Pan przywraca wzrok niewidomym, Pan podnosi pochylonych, Pan miłuje sprawiedliwych. Pan strzeże przychodniów, chroni sierotę i wdowę.

(Ps 146, 6-9) 

Słowo

   Czy jest coś bardziej kruchego i ulotnego niż słowo, które wypowiedziane chwilę później umiera, a jednocześnie bardziej trwałego, kiedy zmienia bieg historii, ludzkie życie, daje nadzieję lub zabija. Wypowiadane słowa mają wielką moc, zmieniają człowieka.
   Bóg codziennie przemawia na różne sposoby do każdego z nas indywidualnie, ale aby przyjąć Jego słowo - najpierw trzeba je zrozumieć, uwierzyć, a potem żyć według niego. Przede wszystkim jednak słowo musi być usłyszane, żeby tak się stało należy się zatrzymać, zrezygnować z pośpiechu życia, by poczuć smak tego, co Pan chce nam wyjawić. Ważna jest również wrażliwość na obecność Boga w Jego Słowie, które jest słowem życia - odpowiada na nasze życiowe sytuacje. Bądźmy cierpliwi, bo często potrzebny jest czas, aby ono dojrzało i wydało owoc w naszym życiu.



Proszę Cię, Panie, abym był żyzną glebą dla ziarna, którym jest Twoje słowo, aby mogło ono wzrastać w moim życiu i wydawać obfity owoc wiary.