Wypełnieniem Prawa jest miłość, kto miłuje bliźniego, wypełnił Prawo.
(brewiarz)
Ożywcza roso w znużeniu,
Ogniu wśród chłodu zwątpienia
I jasne światło nadziei,
Przyjdź do nas Duchu Najświętszy!
(brewiarz)
Aby jednak stworzenia nie tylko istniały ale istniały dobrze, spodobało się Bogu użyczyć im swej Mądrości.
(św. Atanazy)
To samo trudne doświadczenie dla kogoś, kto nie podąża ścieżkami Boga, będzie zagładą ale dla kogoś, kto jest uświęcony obecnością Pana, to doświadczenie będzie drogą.
(usłyszane)
środa, 19 czerwca 2013
wtorek, 18 czerwca 2013
Szafelnia - a Bóg miłości i pokoju niech będzie z wami
Bracia, radujcie się, dążcie do doskonałości,
pokrzepiajcie się na duchu, jedno myślcie, pokój zachowujcie, a
Bóg miłości i pokoju niech będzie z wami!
(2 Kor 13,11)
Niesamowite jest to zdanie. Wiesz, przeczytałem je i od razu zauważyłem, jak wiele informacji nam przekazuje. Dla mnie to jedno z takich zdań szyfrów. Każde słowo można rozwinąć i powstaje kształt świadomego człowieka, podążającego drogą Boga. Chciałbym się z Tobą podzielić moimi spostrzeżeniami i myślami.
(2 Kor 13,11)
Niesamowite jest to zdanie. Wiesz, przeczytałem je i od razu zauważyłem, jak wiele informacji nam przekazuje. Dla mnie to jedno z takich zdań szyfrów. Każde słowo można rozwinąć i powstaje kształt świadomego człowieka, podążającego drogą Boga. Chciałbym się z Tobą podzielić moimi spostrzeżeniami i myślami.
- radujcie się – no właśnie. Wiara daje nam ogromną nadzieję i zaufanie, poczucie bezpieczeństwa i oparcie. Ale czy tak właśnie jest? Patrząc na własne życie, widzę tak wiele chwil zwątpienia, strachu, tak wiele momentów, kiedy czułe się słaby. Nawet dziś przeczytałem w mailu od znajomej: „czy słyszałeś, że nasz papież Franciszek ubolewał ostatnio nad smutnymi chrześcijanami? ”Tak więc chyba czas, byśmy faktycznie spojrzeli na piękny świat dookoła, na wiosnę, która się budzi do życia, na cuda i wszelkie dzieła Pana i zrozumieli, że On to wszystko stworzył dla nas. Kłopoty są, jak burza, przychodzą i nie ma możliwości, by je powstrzymać, nie ma sensu walczyć z nimi, trzeba przeczekać, cierpliwie i pokornie i prosić Boga o pomoc. Po każdej burzy wychodzi słońce, a przy odrobinie szczęścia na niebie pokazuje się tęcza, symbol przymierza Boga z człowiekiem.
- dążcie do doskonałości – te trzy słowa podniosły mnie na duchu, ponieważ zrozumiałem, że całe życie to droga. Stałe i niekończące się dążenie do doskonałości. Czasami się denerwuję i upadam na duchu, ponieważ walczę z jakąś własną słabością i co? Nic. Wydaje mi się, że jest lepiej albo zupełnie dobrze i nagle... Bum. Jak bumerang. W liście do Koryntian napisane jest „dążcie”, czyli jest to stan ciągły. Wieczna walka, więc jeśli wróci i upadnę, proszę Jezusa, by mi podał rękę, wstaję i próbuję dalej. Życie to moja arena, a ja jestem wojownikiem.
- pokrzepiajcie się na duchu – człowiek nie jest w stanie przeżyć bez wody i pokarmu. Uda nam się przetrwać kilka dni ale wcześniej, czy później opadniemy z sił i skonamy. Tak, jak karmimy swoje ciało, a potrafimy opanowywać tę sztukę do perfekcji, rozpieszczając się przysmakami i smakołykami, tak samo powinniśmy zadbać o naszą duszę. A czego potrzebuje serce naszej duszy? Duchowej strawy. Czy potrafimy zadbać o nasze duchowe podniebienie? Tak samo, jak przeskakujemy się w wymyślaniu nowych potraw, pomyślmy o naszej duszy. Najlepszym pokarmem jest oczywiście Słowo Boże ale także modlitwa i rozmowa z Bogiem. Medytacje, kontemplacje, artykuły i filmy. Do tego na deser pokuśmy się o dyskusje z najbliższymi albo znajomymi, a nasza dusza będzie syta.
- jedno myślcie – tu miałem trochę problemów, ponieważ w dwojaki sposób rozumiem te słowa. Po pierwsze jedno myśleć, czyli cokolwiek robię, nie zapominam o Bogu. Ofiarowuję swoje życie i to, co robię Panu. Dokonując wyborów i idąc ścieżką swojego życia, próbuję rozeznać się w woli Bożej i zgodnie z nią działać. Trochę tak, jakbym był monotematyczny ale w tym przypadku w dobrym tego słowa znaczeniu. Po drugie jedno myśleć, czyli żyć razem ze wspólnotą Kościoła. Kierując się pewnymi zasadami i przede wszystkim przykazaniami Bożymi. Jednomyślnie, Jednocześnie, Jednogłośnie.
- pokój zachowujcie – jak często narzekamy, że ktoś nas zdenerwował? Ale, czy zastanawiamy się także nad tym, czy my jesteśmy powodem wzburzenia dla innych? Jeśli nasze zachowanie wzbudziło u kogoś negatywne emocje, złość, gniew, wściekłość, a nawet wyzwiska i przekleństwa, to staliśmy się powodem grzechu dla tej osoby. Owszem, czasami nie jesteśmy winni ale wiem, że rzadko się nad tym zastanawiamy. Patrzymy na wiele spraw przez pryzmat własnych uczuć, racji, tego, czy nam się należy albo zasłużyliśmy. Zachowywać pokój własny jest dość łatwo ale nie chodźmy na łatwiznę i pomyślmy o innych.
- a Bóg miłości i pokoju niech będzie z wami!- tego chyba nie potrzebuję nikomu wyjaśniać.
O, jak miła Mi jest żywa wiara
Wykonując swoje codzienne obowiązki, czy odpoczywając, radując
się i płacząc ofiaruj to, jako modlitwę w zjednoczeniu z
Chrystusem, którego w tym samym czasie ktoś adoruje w kościołach
i kaplicach na całym świecie.
„Dziś adoracja nocna. Nie mogłam brać
udziału w niej z powodu słabego zdrowia, jednak nim zasnęłam,
łączyłam się z siostrami adorującymi. W godzinie od czwartej do
piątej nagle zostałam zbudzona, usłyszałam głos, abym wzięła
udział w modlitwie z tymi osobami, które teraz adorują. Poznałam,
że jest wśród adorujących dusza, która się za mnie modli. Kiedy
się pogrążyłam w modlitwie, zostałam w duchu przeniesiona do
kaplicy i ujrzałam Pana Jezusa wystawionego w monstrancji; na
miejscu monstrancji widziałam chwalebne oblicze Pana i powiedział
mi Pan: co ty widzisz w rzeczywistości, dusze te widzą przez wiarę.
O, jak bardzo mi jest miła ich wielka wiara. Widzisz, że choć na
pozór nie ma we mnie śladu życia, to jednak w rzeczywistości ono
jest w całej pełni i to w każdej Hostii zawarte; jednak abym mógł
działać w duszy, dusza musi mieć wiarę. O, jak miła Mi jest
żywa wiara.”
(św. s. Faustyna Kowalska, Dzienniczek, nr 1421)
Natchnieni - Monika - Bóg, jako świetny gospodarz
Muszę zacytować słowa, które dziś napisała o
Bogu moja znajoma, po wysłuchaniu fragmentu pewnej bajki.
"Na razie Bóg ukazał mi się, jako świetny
gospodarz, który od razu zauważa potrzeby swoich gości, ale nie
daje im tego, czego chcą, ale to co ma. Ja już przekonałam się,
że we wszystkim trzeba zdawać się na Pana. Był czas, że spełniły
się moje jakieś marzenia, a okazało się, że wcale nie byłam
szczęśliwa. Bo dziś to wiem, nie były one zgodne z wolą Boga.
Dlatego ja już nie chcę wymyślać, tylko uważniej Go słuchać."
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Izaak - on się uśmiecha
Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś
tak cudownie,
godne podziwu są Twoje dzieła.
I dobrze znasz moją duszę.
godne podziwu są Twoje dzieła.
I dobrze znasz moją duszę.
(Ps 139,14)
Duch Święty prowadzi nas po ścieżkach niemożliwości.
(rekolekcje)
Stańcie na drogach i patrzcie, zapytajcie o dawne ścieżki, gdzie jest droga najlepsza, idźcie po niej, a znajdziecie dla siebie wytchnienie.
(Jr 6,16)
Pobiegnę drogę Twych przykazań Panie, gdy szeroko otworzysz me serce.
(brewiarz)
Jak bardzo trudno jest spojrzeć Panu Bogu w oczy.
(zasłyszane)
Burze w naszym życiu cz.2
Zaraz też przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i
wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. Gdy
rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór
zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie.
Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im
przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc
po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli
kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć.
Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz
przemówił do nich: «Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!». I
wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Oni tym bardziej
byli zdumieni w duszy, że nie zrozumieli sprawy z chlebami, gdyż
umysł ich był otępiały.
(Mk 6,45-52)
W życiu doświadczamy zła. Bywa
ono bardzo różne. Te doświadczenia, których jesteśmy udziałem
mogą mieć różną intensywność i czas trwania. Ale są to zawsze
sytuacje, kiedy jesteśmy bezradni i z którymi nie potrafimy sobie
poradzić. Czujemy się słabi. Czasami nawet się załamujemy,
tracimy nadzieję. W sercu pojawia się odczucie zniechęcenia.
Pytamy się sami siebie: czy to ma sens, by się tak starać i
walczyć, skoro nie ma żadnych efektów?
Zło, którego doświadczamy, jest
często wynikiem naszych grzechów, przychodzi także z lękami,
strachem, może być związane z chorobami, na które cierpimy, które
ciągną się od bardzo dawna i nikt nie może nam pomóc. Złe
doświadczenia to słabości i cierpienia w naszych rodzinach.
Wszystkie te doświadczenia możemy
nazwać swego rodzaju ciemnością. Są to stany w których nie
potrafimy się poruszać. Nie potrafimy ich zaakceptować. Nikt nie
lubi być w mroku, szukamy wtedy światła. Ale powinniśmy
zrozumieć, że i ciemność jest ważna w naszym życiu. Ona nie
pojawia się przypadkowo. Kiedy Bóg stworzył świat, oddzielił
ciemność od światła – dzień od nocy.
Ziemia zaś była bezładem i
pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch
Boży unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się
stanie światłość!» I stała się światłość. Bóg widząc, że
światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg
światłość dniem, a ciemność nazwał nocą.
(Rdz 1, 2-5)
Noc jest dobra
dla naszego odpoczynku, to czas, kiedy możemy nabrać siły do
wszelkich obowiązków, które wykonujemy w dzień. Tak samo jest z
trudnymi sytuacjami, które doświadczamy. Choć ich często nie
akceptujemy, mają dla nas ogromne znaczenie.
Wrócę teraz do
wydarzenia, które opisuje Ewangelista Marek. W wielu sytuacjach w
Piśmie Świętym widać, że ważne rzeczy działy się nocą w
ciemnościach. Tak, jak wtedy, gdy uczniowie po raz kolejny
przeprawiają się przez jezioro, kierując się nakazem Jezusa.
Nagle zrywa się burza. Mimo tego, że Apostołowie podejmują trud i
wysiłek, nie mogą dotrzeć do brzegu. Wiatr jest im przeciwny.
Bezskutecznie starają się dotrzeć do celu, który wyznaczył im
Chrystus.
Nagle z ciemności
wyłania się postać. Wyłania się, jakby z ich przeszłości.
Uczniowie biorą ją za złego ducha. Jednak w pewnym momencie
słyszą:
Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie
się!
(Mk 6,50)
Miłość zniesie wszystko
Może Bóg ma dla mnie inny plan, niż ja sam.
Wiem, że to nie koniec mojej drogi.
Może Pan zesłał Ciebie, abyś pomogła mi pogodzić się z moim życiem.
Jesteś moim aniołem.
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
(1Kor 13)
Wszystko, co wydarzy się jutro, przeżyliśmy już dziś.
Jeśli kiedyś się jeszcze spotkamy, to dobrze.
Nic nie zmieni tego, że noszę Cię w sercu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









