wtorek, 2 kwietnia 2013

Natchnieni - Bóg i cierpienie - Stacy James



 Bóg i cierpienie - Stacy James
Historia Krzyża
 



 Jako studentka drugiego roku w college'u, zostałam sparaliżowana od szyi w dół, w wypadku przy nurkowaniu. W ułamku sekundy moje życie zmieniło się na zawsze. Z niezwykle aktywnej studentki college'u stałam się kimś, kto już nigdy więcej nie będzie mógł robić rzeczy, które tak kochałam: biegać, tańczyć, grać na pianinie i gitarze. Planowałam być misjonarką i służyć Bogu moim życiem. Jak to mogło się mi przytrafić?
    Często leżałam w moim łóżku i płakałam. Płakałam, ponieważ byłam uwięziona w moim ciele, którego już nie mogłam kontrolować. Płakałam, ponieważ byłam wyobcowana od przyjaciół, płakałam, ponieważ lekarze powinni być w stanie mnie wyleczyć. Czasami byłam zła, kiedy niektórzy doktorzy wydawali się bardzo przejęci moją sytuacją, czasami bardzo zawstydzona, kiedy gapili się na mnie inni studenci, kiedy wyjeżdżałam na korytarz na moim wózku inwalidzkim. 


     Przeczytałam w Biblii, iż Bóg mówi, że kiedy raz poznamy Go, On nas nigdy nie zostawi. Pomimo, że byłam w desperacji, wiedziałam, że jest nadzieja, ponieważ Bóg kocha mnie i wciąż ma cel i plan dla mojego życia. Miałam wybór, wierzyć w to i pozwolić, by był ze mną w tym, co przechodzę, albo być zgorzkniała i zła na Niego. Zdecydowałam się iść za Nim, pomimo że moje uczucia w tym czasie niekoniecznie się z tym zgadzały.

    Często, kiedy przytrafiają nam się złe rzeczy, jesteśmy kuszeni, by wątpić w to, że Bóg nas kocha: "Boże, jeślibyś mnie kochał, nigdy byś nie dopuścił, żebym aż tak cierpiał". Ja nauczyłam się, że nie możemy pozwolić, żeby nasza obecna sytuacja determinowała Bożą miłość do nas. "W tym objawiła się miłość Boga do nas, iż Syna swego jednorodzonego posłał Bóg na świat, abyśmy przezeń żyli". To jest jedyna rzecz, na którą musimy patrzeć, żeby określać Bożą miłość. Nie nasze błogosławieństwa lub ich brak.
     Nauczyłam się, że miłość nie oznacza braku bólu i problemów. Bóg często używa tego, by pomóc nam wzrastać i dojrzewać. Życie było i zawsze będzie trudne. Natura życia jest mieszanką dobra i zła. Im dłużej żyję, radząc sobie z cierpieniem, tym bardziej uczę się to akceptować. 



     Bóg również daje dam wolność do tego, by płakać. Ukrywanie naszych uczuć to jakby zakorkowanie bólu, który w końcu uwolni się samoistnie, prawdopodobnie w destrukcyjny sposób. Kiedy cierpimy, potrzebujemy czasu, by poradzić sobie ze stratą lub kryzysem, wydobyć nasz smutek w poprawny sposób. Nie potrzebujemy budować barykady, szczególnie przed Bogiem. On nas stworzył i dokładnie wie, jak my się czujemy. Ja wciąż zanoszę moje pytania i uczucia przed Boga w moich modlitwach, oraz przed moich przyjaciół, kiedy potrzebuję porozmawiać z kimś fizycznie namacalnym.

    Bóg obiecuje nam nadzieję na przyszłość. Im dłużej żyję z powikłaniami uszkodzenia rdzenia kręgowego, tym bardziej wyczekuję dnia, kiedy będę znów chodziła w niebie. On stworzył dla nas miejsce, gdzie nie będzie więcej płaczu, bólu, choroby czy śmierci. 


    Dziś nie jestem zgorzkniała ze względu na okoliczności mojego życia. Widziałam Bożą dobroć, stałam się silniejszą osobą i wolę raczej być na wózku inwalidzkim i znać Boga, niż być profesjonalnym sportowcem i spędzić wieczność z dala od Niego.

Tyś jest moją prawdą



Wierzę w Ciebie Boże coś mnie obmył z win
wierzę że człowiekiem stał się Boży Syn
miłość Ci kazała krzyż na plecy brać
w Tabernakulum zostałeś aby z nami trwać
jesteś przewodnikiem nam do wieczności bram
tam przygarniesz mnie do Siebie
Tyś jest moim życiem boś Ty żywy Bóg
Tyś jest moją drogą najpiękniejsza z dróg
Tyś jest moją prawdą co oświeca mnie
boś odwiecznym synem ojca który wszystko wie
nic mnie nie zatrwoży już wśród najcięższych  burz
bo Ty Panie jesteś ze mną
Tyś jest moja siłą w Tobie moja moc
Tyś jest mym pokojem w najburzliwszą noc
Tyś jest mym ratunkiem gdy zagraża zło
moją słabą ludzką rękę ujmij w swoja dłoń
z Tobą przejdę poprzez świat w ciągu życia lat
i nic złego mnie nie spotka
W Tobie Boże Ojcze wiarę swoją mam
w Tobie Synu Boży ufność swoją mam
Duchu Święty Boże w serce moje wstąp
i miłość Bożej ziarno wrzuć w me serce w głąb
w duszy mojej rozpal żar siedmioraki dar
daj mi stać się Bożą rolą


Jest blisko wszystkich, którzy Go szukają



„Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę.”  (Mdr 13:5)  


     Każdy z nas ma swoje wyobrażenie Boga. Nosimy w sercu Jego obraz. W miarę poznawania Go, to wyobrażenie zmienia się. Szukając Boga, pragnąc spotkania z Nim i czując coraz większą miłość do Niego, budujemy  trwałą więź. Nagle okazuje się, że Bóg wydaje się być zupełnie inny.
     Jaki obraz Boga nosimy w sercu? Jak moglibyśmy Go opisać? Oczywiście wiadomo, że nasz umysł nie jest w stanie pojąć Boga. Nikt nie zobaczył Go, ponieważ nie ma takiego oka do którego by się zmieścił. Chodzi bardziej o to, co czujesz, gdy myślisz o Bogu? Czy wydaje Ci się, że Pan jest surowy, gniewny i skory do karania? Czy jest odległy, niedostępny, mało obecny w życiu codziennym, chłodny i obcy?
     Żeby poznać Boga trzeba Go szukać. 

„jest blisko wszystkich, którzy Go szukają” (Ps 145,18)

    Trzeba tego chcieć, trzeba wyjść mu naprzeciw, trzeba poprosić Go o spotkanie, zaprosić do swojego życia. Wtedy Bóg sam nas do siebie poprowadzi. Upewnił nas przecież o swojej miłości, dając nam swój najcenniejszy skarb, Syna swojego Jednorodzonego. On chce się troszczyć o nas, walczy o nasze życie, wspiera nas i pomaga.

„Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisko - wyrocznia Pana Boga. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie.” (Ez 34,15-16)

    Zastanów się, jaki nosisz obraz Boga w swoim sercu? Może przyszedł czas zmienić go i wyrzec się własnych wyobrażeń. Może nadszedł czas, by poznać prawdę i Boga prawdziwego.

„ poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.” (J 8,32)

    Na początek wystarczy wziąć Pismo Święte i przeczytać psalm 103. A później dobrze byłoby usiąść, gdzieś w spokoju w cichości własnego serca i po prostu z Nim porozmawiać, a Bóg pokaże nam swoją prawdziwą twarz. 



Miłosierny jest Pan i łaskawy,
nieskory do gniewu i bardzo łagodny.
Nie wiedzie sporu do końca
i nie płonie gniewem na wieki.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów
ani według win naszych nam nie odpłaca.
Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią,
tak można jest Jego łaskawość dla tych, co się Go boją.
Jak jest odległy wschód od zachodu,
tak daleko odsuwa od nas nasze występki.
Jak się lituje ojciec nad synami,
tak Pan się lituje nad tymi, co się Go boją.
Wie On, z czego jesteśmy utworzeni,
pamięta, że jesteśmy prochem.
Dni człowieka są jak trawa;
kwitnie jak kwiat na polu.
ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma,
i miejsce, gdzie był, już go nie poznaje.
A łaskawość Pańska na wieki wobec Jego czcicieli,
a Jego sprawiedliwość nad synami synów.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Natchnieni - Dzikie serce - John Eldredge

Rozważania w drodze

    Tym razem sięgam po książkę Dzikie serce J. Eldredga. Pozycja bardzo popularna na całym świecie i powszechnie znana w Polsce. Choć muszę przyznać, że sam jej jeszcze nie przeczytałem. Jest to w planach. Mam natomiast książkę Rozważania w drodze, która jest dodatkiem, swego rodzaju zeszytem ćwiczeń. I dziś chciałem wykorzystać fragment z tej książki do napisania tego posta. 

 
 
     Bóg stworzył mężczyznę i kobietę na swoje podobieństwo.

"Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boga go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę." (Rdz 1,27)

     Wiemy, że Bóg nie ma ciała, więc obraz nie może być fizyczny, cielesny. Płeć musi być czymś kryjącym się w sferze duszy w głębokich i odwiecznych obszarach naszego wnętrza. Bóg nie stworzył po prostu ludzi, On stworzył kobietę i mężczyznę. Innymi słowy, istnieje serce męskie i kobiece, a każde z nich na własny sposób ukazuje światu serce Boga. 


    Głębokie pragnienia naszych serc mówią nam prawdę i pokazują, jak mamy żyć. Bóg dał nam oczy, żebyśmy widzieli. Dał nam uszy, byśmy słyszeli. Ale co najważniejsze dał nam wolna wolę, byśmy dokonywali wyborów. Dał nam też serce, abyśmy mogli w pełni żyć. Wszystko zależy od tego, jak słuchamy naszych serc. 


    Bóg miał pewien zamysł stwarzając mężczyznę i kobietę. I jeżeli chcemy odnaleźć siebie, musimy odkryć tę myśl. Czym Bóg natchnął nasze serca? Czasami zastanawiamy się co zrobić, by być lepszą kobietą lub lepszym mężczyzną. Zamiast tego może warto byłoby zastanowić się i zadać sobie pytanie: 
  • Co pobudza mnie do życia?
  • Co roznieca żar w moim sercu?
  • Czego pragnie moje serce?
  • Co daje uczucie spokoju mojemu sercu?
  • Czym jest dla mojego serca wolność?
     Kamienne serce wam odbiorę, a dam wam serce z  ciała" (Ez 36, 25 n).
(ostatnio już to zdanie cytowałem ale bardzo je lubię i chętnie się do niego odwołuję, dla mnie ma ono ogromne przesłanie i wskazówkę, co jest w życiu ważne)


Natchnieni - Zabierz Panie i przyjmij całą moją wolność - Ignacy Loyola

 Panie, i przyjmij całą moją wolność
Ignacy Loyola

Zabierz, Panie, i przyjmij całą wolność moją,
pamięć moją, mój rozum
i wolę mą całą,
wszystko, co mam i co posiadam.
Ty mi to, Panie, dałeś, Tobie to zwracam.
Wszystko jest Twoje.
Rozporządzaj tym według Twojej woli.
Daj mi tylko miłość Twoją i łaskę,
a to mi wystarczy.

 

Szafelnia - Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość.

Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie». Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: «Co to znaczy, co nam mówi: "Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie"; oraz: "Idę do Ojca?"»  Powiedzieli więc: «Co znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co mówi». Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: «Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: "Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?" Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat. Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. (J 16, 16 – 22)



    W życiu często stajemy twarzą w twarz z trudnymi sytuacjami. Kiedy podejmujemy decyzje, zastanawiamy się, czy to, co robimy jest dobre, jaką przyjąć postawę, co byłoby miłe Panu. Targają nami wątpliwości, podobnie, jak uczniów Chrystusa. Oczywiście nasza sytuacja jest zupełnie inna od ich wyboru drogi i życia. Borykamy się z innymi problemami ale to, co nas łączy, to miłość do Boga, chęć wypełniania Jego woli i czynienia tego, co jest Mu miłe. A także nieustanna próba łączenia wiary z życiem codziennym.
    Jesteśmy w trochę lepszej sytuacji od apostołów, ponieważ my znamy dalsze losy i wydarzenia. Wiemy, że Pan Jezus zostanie zdradzony, skazany na śmierć, ukrzyżowany i skona na drzewie krzyża. Wiemy jednak także, że zmartwychwstanie i powróci w chwale, jako Zwycięzca i nasz Zbawiciel.
    Uczniowie nie potrafili zrozumieć istoty powtórnego przyjścia ich Mistrza, nie mogli sobie tego wyobrazić. Słowa Jezusa były dla nich niejasne. Co z tym zrobili? Zaraz do tego dojdziemy.
     Jest pewne podobieństwo między nami, a wybraną prze Chrystusa dwunastką, mianowicie postawa i sposób w jaki radzimy sobie w trudnych momentach. Apostołowie nie zrozumieli sensu i znaczenia słów Mistrza. Nie starali się rozważyć ich sercem, nie próbowali wsłuchiwać się uważniej, co gorsze nie zwrócili się do Niego: „Panie wytłumacz nam to, bo my nie wiemy o czym mówisz.”
    A jak my postępujemy w życiu? Nierzadko podobnie, jak oni. Ile razy zdarzyło nam się odrzucić coś, co sprawiało nam trudności, wymagało wysiłku, nie pasowało do naszego wygodnego życia. Umyliśmy ręce, pozbywając się w ten sposób problemu, zamiast słuchać słów Jezusa, zapytać o coś, prosić Go o pomoc i radę. Często szukamy rozwiązań w świecie u innych ludzi.
     Jezus wie, zdaje sobie dobrze z tego sprawę, że my nie rozumiemy wszystkiego. Jedyne, co mamy robić, to ufać Mu bezgranicznie i w Nim szukać odpowiedzi. On uspokoi nas w chwilach zwątpienia i zagubienia. Nawet, kiedy pojawią się ciemne chmury, wyciągnie dłoń, by nas wyciągnąć ze wzburzonego morza. Chrystus da nam siłę przejść przez próby, które stawia nam na drodze Bóg, ponieważ stawia je świadomie, byśmy się rozwijali i dorastali
w wierze.     
    Czasami coś, co wydaje nam się tragedią, przyniesie nam nowe spojrzenie, siłę, spowoduje wzrost naszego doświadczenia, wewnętrzną pewność, wzmocni więź z Bogiem. Czasami tracąc coś jesteśmy zrozpaczeni ale trwając w bólu nie zauważam, że wcale nie potrzebujemy tego, co odeszło. Bywa też tak, że tracimy coś tylko po to, by czas rozłąki i oczekiwania zmienił nas, a kiedy ten wzrost osiągniemy, to co straciliśmy wróci do nas, a my przyjmiemy to bardziej dojrzali i w lepszy sposób to wykorzystamy.
      Pan Jezus zmartwychwstał i powrócił do swoich apostołów. To czego nie rozumieli, stało się ich udziałem. Po dniach smutku i bólu, nagle poczuli niewypowiedzianą radość. Wierzę, że ta jakże krótka rozłąka była dla niech ogromnym wzrostem w wierze i ufności, bez niej nie byliby w stanie wykonać swojego dzieła.
    I my jeśli wytrwamy, mimo smutku i cierpienia w ufności i miłości do Boga, przyniesie to obfite owoce i szczęście.

niedziela, 31 marca 2013

Panie uczyń szerokim moje serce

     Dziś kilka słów o miłości. Takie tam wieczorne refleksje. Co mówi Pismo Święte o przykazaniu miłości?

"Wpoisz je twoim synom, będziesz o nim mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu (Pwt 6,7)


    Każdy to przykazanie powinien mieć wyryte na sercu, ponieważ nic tak nie uszlachetnia i wzbogaca człowieka, nie czyni go szczęśliwym i spełnionym, nie daje siły i wytrwałości, jak miłość.
    Święty Paweł pisał w liście do Filipian o miłości do Boga:

" modlę się o to, by miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej"


Sam jednak dodawał o sobie:

"Nie mówię, że ja już metę osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też to zdobył".

    Doskonalimy swoją miłość zbliżając się do Boga. Ulepszamy nasze uczucia nie krokami ciała ale uczynkami duszy. Wzmacniamy jej siłę także przez miłość do bliźniego. Warto od czasu do czasu sięgnąć do przypowieści o dobrym Samarytaninie. Mieć ją przed oczyma, kiedy przechodzić będziemy obok potrzebującego. Chrystus zapytany o najważniejsze przykazanie, odpowiedział bez wahania miłość do Boga i bliźniego.

"Będziesz miłował swego bliźniego, jak siebie samego" (Mt 22, 38-39)

    Miłość do Boga i do drugiego człowieka uzupełniają się i tworzą harmonijną całość. Przykazanie miłości Boga nie zostanie zachowane, jeśli nie zachowa się także przykazania miłości bliźniego. A odrzucić człowieka, nawet jednego, znaczy odrzucić Boga. 

"Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt, 25,40)

    Kto naprawdę kocha Boga i bliźniego, automatycznie zachowuje wszystkie inne przykazania, ponieważ miłość skłania do tego, aby pełnić wolę osoby umiłowanej i sprawiać jej radość. 
    Miłość do Boga jest prostsza. Dużo trudniej jest nam kochać bliźniego, nie zapominając, że bliźnim jest każdy, kogo spotkamy, nie tylko ci, którzy są nam życzliwi. Sam pan Jezus powiedział:

"Jeśli miłujecie tylko tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? ... Czyż i poganie tego nie czynią? (Mt 5, 46-47)
"Dobrze czyńcie tym ,którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają i módlcie się za tych, którzy was oczerniają" (Łk 6,27-29)

    A wieczorem dobrze jest zrobić sobie mały rachunek sumienia i pomyśleć o każdym, nawet tym najmniejszym człowieku, który czeka na nasz uśmiech. Być może jest ktoś, kto przez nas płacze i trwa w smutku.